niedziela, 11 kwietnia 2010

Tragedia 24h live

Trudno mi uciec dzisiaj od tematu katastrofy w Smoleńsku, ale jednocześnie trudno mi włączyć się w milionowy zastęp żałobników. W telewizji wciąż to samo, wciąż i wciąż na okrągło. I do tego to ciągłe łączenie mordu w Katyniu z zupełnym przypadkiem, jakim była katastrofa lotnicza. Nagle, to co przypadkowe stało się niezbadanym wyrokiem bożym, kontynuacją i znakiem. Bezsensowne doszukiwanie się sensu w bezsensie śmierci zajmuje niemal wszystkich Polaków. Kraj opanowała histeria. Telewizyjne relacje zamieniły się w 24-godzinny reality show z trupami w roli głównej, nadawany live na wszystkich możliwych kanałach. Uświadamia mi to jak bardzo, my Polacy, kochamy tragedie, wielkie i z dużą liczbą ofiar. Im większa tragedia tym większe show i większa jego widownia. Cierpienie daje złudzenie, że wybija nas ono ponad inne narody. Boję się, że kraj popadnie teraz w religijną ekstazę. Już pojawiają się absurdalne głosy, że katastrofa powinna być przestrogą dla Polaków. Spece od chrystusowej magii reklamują, że zaufać można tylko bogu i w nim pokładać nadzieję oraz to, że jest w tej tragedii jakiś palec boży. Nawet nagłówek artykułu na Onet.pl mówiący, że wczoraj „to nie padał deszcz, to płakały anioły”, sugeruje ingerencję sił nadprzyrodzonych. Szkoda, że anioły nie usunęły mgły znad lotniska albo nie podpowiedziały pilotowi, żeby lądował na innym. Te anioły wyglądają mi raczej na jakieś złośliwe chochliki. Niestety magiczne myślenie udziela się narodowi coraz silniej. Coraz mniej miejsca pozostaje na zdrowy rozsądek i na zrozumienie, że śmierć w takiej katastrofie jaka zdarzyła się w Smoleńsku nie ma sensu. O ile w ogóle śmierć może mieć jakiś sens. A jaka płynie przestroga z tej katastrofy? Chyba tylko taka, by nie transportować niemal wszystkich najważniejszych osób jednym samolotem i jeśli naziemni nawigatorzy sugerują pilotowi by lądował na innym lotnisku to powinien to zrobić, dla bezpieczeństwa nie tylko pasażerów ale i własnego. Mam nadzieję, że media i politycy przestaną też w końcu mówić o fatum i klątwie katyńskiej, bo jest to absurdalne. Gdzie indziej jak nie na trasie do Smoleńska miałby się rozbić samolot lecący do Smoleńska? W Londynie? A może w Moskwie? Co się zaś tyczy się mitycznego palca bożego to jeśli powodowałby on takie tragiczne skutki jak katastrofa lotnicza to ja bym wolał, żeby mnie nie dotykał.

2 komentarze:

  1. Mnie się wydaje, że Polacy, jeśli tylko podjąć wątek martyrologii narodu i krążącego nad nim fatum, zachowują się jak bezmyślne owce i idą za tym baranem, który uderzy w odpowiedni dzwon. Lubimy chyba być cierpiętnikami, tak jak Żydzi lubią mówić o sobie: Naród Wybrany. Ot, taki bzik.

    OdpowiedzUsuń