niedziela, 28 lipca 2013

Kozłowska Rajewicz - co robi? nic!

Nie lubię nieuczciwych polityków. Dlatego straciła moją sympatię Pani Rajewicz Kozłowska. Straciła ją przez hipokryzję i wspomnianą nieuczciwość. Śmiem twierdzić, że to nieuczciwość, bo nie wierzę, że osoba na stanowisku Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania nie jest obeznana z aktualnie istniejącymi przepisami dotyczącymi mowy nienawiści, a konkretnie ich brakiem w odniesieniu do osób homoseksualnych. W swojej wypowiedzi podczas cotygodniowego dyżuru na Facebooku napisała ona tak: „Przepisów brakuje, ale i te co już są w KK i w KC, przy dobrej woli wystarczyłyby do obrony praw LGBT. Problem w tym, że są one nieumiejętnie stosowane.” Jest to ewidentne kłamstwo. Podam przykład. Jeżeli rzucę obelgę pod adresem katolików, osób czarnoskórych to będę ścigany za popełnienie przestępstwa i nie ma znaczenia, że nie mówiłem o konkretnej osobie. W przypadku istniejących przepisów, jeżeli ktoś powie obelgę o gejach nie będzie ścigany z urzędu tak jak w przypadku mowy nienawiści na tle religijnym czy rasowym. Nawet jeżeli sam wytoczyłbym proces przeciwko osobie, która obraża osoby homoseksualne, to osoba ta nie zostanie ukarana, bo z praktyki sądów wynika jasno, że konieczne jest by wypowiedź była adresowana konkretnie do mnie. Wedle istniejących przepisów na prokuraturze nie ciąży obowiązek ścigania osób podżegających do nienawiści wobec osób homoseksualnych ani też osób dopuszczających się przemocy wobec gejów i lesbijek. Radzę Pani Pełnomocnik przeczytać ostatni tekst Ewy Siedleckiej w Gazecie Wyborczej „Usłyszał ‘Pedały!’ Po chwili leżał na chodniku, kopany w głowę”, która opisuje historię Andrzeja pobitego w ostnim tygodniu. Policja nawet nie zajęła się sprawą, bo nie wedle istniejących przepisów nie musi, wbrew temu co twierdzi Pani Pełnomocnik. Bohater tej historii zgłosił się na pogotowie. Opatrzono go, dano dokument obdukcji. Poszedł z nim na policję. "Niestety - nie kwalifikuję się. Za mało pobity. Rozwalona, spuchnięta warga, ale niezszywana. Nos podrapany, ale niezłamany. Szczęka boli, ale zęby niewybite. Duży guz z tyłu głowy od kopania, ale brak wstrząśnienia mózgu. Nie możemy przyjąć od pana zeznań, może pan założyć sprawę cywilną, za którą zapłaci minimum 300 zł. A pewnie i ponad. Ponadto z góry przegraną, bo kamery monitoringu miejskiego mogły zdarzenia nie zarejestrować, a sprawców nie znam" - opisał swoją historię Andrzej. Prawo stanowi, że jeśli pobicie spowoduje "naruszenie czynności organizmu na okres poniżej siedmiu dni", to nie ściga się go z oskarżenia publicznego. Gdyby Andrzej był ciemnoskóry lub był np. Żydem - policja musiałaby przyjąć zgłoszenie, bo prawo chroni przed atakami na tle rasistowskim i wyznaniowym. Wtedy nie wymaga, by szczęka była złamana, a mózg doznał wstrząśnienia. Przed przemocą ze strony homofoba prawo karne nie chroni. Można też swobodnie "znieważać grupę ludności lub poszczególną osobę" ze względu na jej orientację seksualną lub tożsamość płciową. Można wyzywać od pedałów, porównywać do pedofilów i zoofilów (kilka lat temu sąd w Poznaniu stwierdził, że to nie jest obraźliwe, bo tak uważa część społeczeństwa) - i nie poniesie się żadnej odpowiedzialności. Także cywilnej, bo sądy uznają, że jeśli obraźliwe sformułowania nie dotyczą osoby wymienionej z imienia i nazwiska, to obrazy nie ma. Sądy pozbywają się spraw. A to, że obywatele homo- i transseksualni pozbawieni są równej ochrony prawnej - to już ich kłopot. Np. taki Robert Biedroń, który ciągle obrywa "poniżej siedmiu dni". W końcu sam się prosi: po co się w telewizji pokazuje i opowiada o swojej orientacji? Pobity niedawno Bartłomiej Lis, kurator Muzeum Współczesnego we Wrocławiu, też wyglądał kibolom Śląska Wrocław na "pedała" (zdaje się, że miał za wąskie spodnie). Rząd i prokurator generalny negatywnie zaopiniowali projekt wniesiony do Sejmu przez Ruch Palikota, żeby homofobia, a także nienawiść ze względu na płeć, tożsamość płciową, wiek i niepełnosprawność były w kodeksie karnym traktowane tak samo jak nienawiść na tle rasowym, etnicznym i wyznaniowym. Mimo że i Komitet Praw Człowieka ONZ, i Rada Europy, i unijna Agencja Praw Podstawowych rekomendują traktowanie tych wszystkich nienawistnych motywacji jednakowo. Kibole i "patrioci", którzy na wykładzie prof. Baumana krzyczą: "Raz sierpem, raz młotem czerwona hołotę", na debacie z Biedroniem i Anną Grodzką skandują: "Zakaz pedałowania". Znak "zakaz pedałowania" pojawia się tradycyjnie obok krzyża celtyckiego (symbolu międzynarodówki rasistowsko-nacjonalistycznej) czy falangi (symbol przedwojennego, antysemickiego Ruchu Narodowo-Radykalnego Falanga). Na internetowych stronach organizacji nacjonalistycznych także znajdziemy te znaki. A ONR dwa lata temu zdołał je - łącznie z "zakazem pedałowania" - zarejestrować jako swoje oficjalne symbole (decyzja została uchylona). Z zaatakowanym profesorem Baumanem władza się solidaryzowała. Z identycznie zaatakowanymi tydzień wcześniej Anną Grodzką i Robertem Biedroniem - już nie. Po ostatnim pobiciu Biedronia tylko marszałkini Sejmu Wanda Nowicka wydała potępiające oświadczenie. A europoseł PJN Marek Migalski na swoim blogu napisał: "Pana poglądy uważam za szkodliwe, Pana szefa uważam za wroga polskości, ale pobicie Pana za homoseksualizm jest skandaliczne". Poza tym nikogo ani z rządu, ani z brylujących po mediach celebrypolityków to nie ruszyło. Mimo zapowiedzi szefa MSW Sienkiewicza po napaści na polsko-hinduską rodzinę w Białymstoku, że władza będzie dawać świadectwo solidarności z ofiarami ksenofobii. Jak widać, można dyskryminować nawet ofiary, dzieląc je na warte i niewarte solidarności. "Zwalczanie przestępstw na tle rasistowskim powinno być priorytetem dla prokuratury i policji. Nie zabraknie nam determinacji w zwalczaniu tego zjawiska" - głosi oficjalny komunikat po spotkaniu szefa prokuratury Andrzeja Seremeta i ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza sprzed dwóch tygodni. Ewa Siedlecka spytała Seremeta, dlaczego tylko rasizm? Co z homo- i transfobią? W odpowiedzi zapewnił ją, że temat homofobicznych napaści też był na spotkaniu omawiany. Nie wyjaśnił, dlaczego nie znalazł się w komunikacie. Pisze: "Solidaryzuję się z każdą ofiarą przestępstwa, w tym popełnionego z pobudek homofobicznych. Publiczne wyrażanie takiej solidarności jest znaczące, ale za swoją pierwszorzędną powinność uważam czuwanie nad właściwym prowadzeniem takich spraw". Tylko jakich, skoro napaści na tle homofobii się nie ściga? Dalej prokurator generalny pisze, że zgłosi propozycje, aby przepis uznający za przestępstwo ograniczanie innych osób w ich prawach religijnych uzupełnić o ograniczanie "ze względu na cechy różnicujące", a więc i orientację seksualną. Wszystko pięknie, pod warunkiem że pobicie czy wyzwiska uznamy za "ograniczanie w prawach", co byłoby karkołomnym intelektualnym fikołkiem. RPO Irena Lipowicz proponuje, by w ramach walki z ksenofobią prowadzić edukację - także prokuratorów. Mają być organizowane np. wycieczki do Auschwitz. Ciekawe, czy ktoś wspomni, że osadzano tam i mordowano także za homoseksualizm? Bo na państwowe uroczystości rocznicowe do Auschwitz zaprasza się wszystkie mordowane tam mniejszości, ale nie LGBT. A jak przyjadą sami - wieniec składają po zakończeniu części oficjalnej. Tak właśnie wygląda polska rzeczywistość. Pani Kozłowska Rajewicz pełni funkcję Pełnomocnika ds Równego Traktowania, ale ja mam wrażenie, że zamiast tego jest Pani tubą rządowej propagandy. Jej postawa jest bierna wobec ataków na osoby homoseksualne, które w ostatnim czasie nasiliły się w Polsce. Pani Pełnomocnik chwali się tym, że zorganizowała szereg konferencji dla urzędników wysokiego szczebla i objechała Polskę z konferencjami regionalnymi. Jakoś w mieście gdzie pracuję jej nie było. W Sochaczewie, gdzie mieszkam też jej nie było, a była za to Pawłowicz z homofobicznym odczytem. Zaproponowałem Pani Pełnomocnik przyjazd do ośrodka pomocy społecznej, gdzie pracuję i gdzie moje niektóre koleżanki uważają, że dwóm kobietom wychowującym wspólnie dziecko należy je zabrać., żeby „nie mogły tego robić przy dziecku”. I one mówiły przy mnie z pełną świadomością tego, że jestem homoseksualny. Taka właśnie jest świadomość w miejscach powołanych do pomocy! Przerażające! Znam też przypadek dyrektorki szkoły, która jak ognia boi się tego, że wyjdzie na jaw jej homosekualizm. Burmistrz jednego z podwarszawskich miast przy pracownikach pozwala sobie na homofobiczne teksty, które uznaje za żarty. Obrażania gejów dopuścił się on także będąc w Dani na wymianie partnerskiej wobec pracownika tamtejszej gminy. Dlatego proponuję pracę u podstaw a nie tylko konferencje z urzędnikami wysokiego szczebla. Wpływanie na decydentów na szczeblu krajowym jest ważne, ale oczekuję też szkoleń w ośrodkach pomocy, w szkołach, w szpitalach, w przychodniach, w gminach. Tymczasem jak donosi prasa rządowy program zwalczania dyskryminacji wobec osób homoseksualnych został okrojony i nie zawiera on obecnie już niczego, co poprawiłoby sytuację homoseksualnych obywateli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz