niedziela, 27 czerwca 2010

sobota, 26 czerwca 2010

Да, Мы Геи, Но...



Ach... ech...och...

ERMANNO SCERVINO - wiosna/lato 2011

Aż trudno mi się zdecydować, co bardziej zwraca moją uwagę - kolekcja ubrań czy modeli...









Legierski - prowokator z kosmosu

Krystian Legierski postanowił się wytłumaczyć na łamach Gazety Wyborczej z happeningu, pisząc, że "Rzut jajkiem w pedała" to świadoma prowokacja. Dalej natomiast Legierski tłumaczy, że "przez prowokację z rzucaniem jajkami chcieliśmy przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że w debacie publicznej na temat parad czy marszów osób o odmiennej identyfikacji seksualnej uwagę poświęca się głównie obawom i spekulacjom na temat zgorszenia, jakie mieliby wywoływać swoim zachowaniem, a nie problemów fizycznej agresji, na którą są narażeni. Cieszymy się, że happening wywoał ostre reakcje niektórych działaczy LGBT, bo dzięki temu problem tej agresji miał szanse mocniej zaistnieć w publicznej debacie. I o to chodziło."
Jakoś to do mnie nie przemawia. I czytając komentarze różnych osób w necie widzę, że nie tylko do mnie. Zacytuję jeden z nich, który moim zdaniem wypełnia wszystko, co i ja miałbym do powiedzenia w tej sprawie:
"Przemoc to przemoc - nawet jeśli nazwiemy ją symboliczną i będziemy sobie z niej robić jaja w doborowym towarzystwie. Przekonali się o tym uczestnicy "happeningu", gdy przyszło im rzucać w nie w "symbolicznych", ale w prawdziwych lesbę i pedała. Na przekór to można sobie porzucać kwiatami w NOP-owców. Coraz bardziej się przekonuję, że niektórzy działacze są kompletnie oderwani od rzeczywistości, skoro przychodzi im do głowy, że takie akcje cokolwiek odczarowują."

czwartek, 24 czerwca 2010

(Po)rzucenie rozumu

Wczoraj ukazało się następujące ogłoszenie:

„Fridge został sponsorem europride2010 w Warszawie, w czwartek na dziedzińcu Muzeum Narodowego odbędzie się prezentacja kampanii społecznej promującej samo wydarzenie, a także happening z udziałem m.in. Katarzyny Figury i Kuby Wojewódzkiego, dołączcie do nas! Rzuć jajkiem w pedała! Dołącz do Figury i Wojewódzkiego!”

Cały czas łudziłem się, że może to jakaś PR-owa sztuczka i ten pseudohappening będzie wyglądał inaczej niż zapowiadane rzucanie jajkiem w geja, przybierze formę, której się nie spodziewamy. Liczyłem na to, że może plakat będzie przedstawiał np. pedał od roweru lub zostało wymyślone coś innego, co ośmieszy homofobów. To co przeczytałem w ogłoszeniu nie mieściło mi się w głowie.

Dziś jednak zmuszony byłem uwiadomić sobie, że jestem naiwny. Już samo hasło o rzucaniu jajkiem w pedała jest dla mnie obrzydliwe. Tymczasem okazało się, że hasło zostało zamienione w czyn. I nie przekonuje mnie tłumaczenie, że to symboliczny ostatni raz. Głupie to mało powiedziane. Może autorzy tego czegoś, co hucznie nazwali happeningiem a było w rzeczywistości żenującym popisem głupoty, zaproponują też akcje "pobij czarnucha" albo "opluj żydka"? Przecież też mogą to zrobić symbolicznie ostatni raz... Coś takiego jest dla mnie obrzydliwe. Pomysłodawcom „imprezy” współczuję braku rozumu. Absolutnie nie jestem w stanie zrozumieć, co robił tam Legierski. Zanim rzucił jajkiem w Wojtka Szota powinien porządnie walnąć się w głowę, i to nie jajkiem ale młotkiem. Jego uczestnictwo w akcji, która w prosty i bezmyślny sposób wykorzystuje homofobiczny slogan z języka nienawiści i pogardy, stawia go w szeregu z homofobami. To nic innego jak prymitywne powielanie schematów opresji wobec gejów. Nie rozumiem jak akcja ta miała promować Europride i zachęcać do uczestnictwa w paradzie. Przeciez to antyreklama imprezy. Doszło do tego, ze organizatorzy Europride musieli się tłumaczyć, ze ten pseudohappening nie był przeciw paradzie a wręcz przeciwnie - miał ją promować. Juz samo to , ze ktoś musi wyjaśniać sens tej "imprezy", świadczy o jej bezsensowności.

Na koniec bardzo dobry – jak zawsze zresztą – komentarz do sprawy Lilianne E. Blaze:

"Ostatnie", "symboliczne" jajko? Moze rzucic "symbolicznym" jajkiem w pomyslodawce? Strusim, na twardo?

Przypomnijmy jakie pomysly krazyly jeszcze niedawno:

""(...)Atakowanie tego dziadostwa może się skończyć nieprzyjemnymi skutkami prawnymi, proponuję więc rozwiązanie "delikatne", choć mocno odczuwalne przez zboczeńców. Odczuwalne w pełymi tego słowa znaczeniu: proponuję zaopatrzyć się w jakiejś niedalekiej fermie drobiu w kurzą gnojówkę, jej smród jest PORAŻAJĄCY i po przelaniu jej w jakieś łatwo pękające pojemniki, obrzucić nią pedalstwo. Jestem pewien, że nawet najbardziej zagorzały zwolennik stosunków doodbytniczych, straci ochotę na demonstracje, gdy zostanie oblany kurzym gnojem(z ekstremalnie wysoką zawartością amoniaku)."

źródło:
Robert Olbrycht
http://www.facebook.com/profile.php?id=1338649560
grupa "NIE dla homoseksualnej Parady Równości w Warszawie""
PS. Wstyd mi, że nie poszedłem dzisiaj zaprotestować przeciwko akcji. Nie wierzyłem, że będzie to tak wyglądało. Nie jest to jednak dla mnie usprawiedliwieniem. Jeśli kolejny raz ktoś wpadnie na tak idiotyczny pomysł obiecuję stać obok Abiekta.

Berlin noch einmal

środa, 23 czerwca 2010

Polgeja zapędy antywychowawcze

Wchodząc dziś na stronę Polgej doznałem niemałego szoku po przeczytaniu artykułu „Słowo na dzień ojca” niejakiego Łukasza Bednarczyka, który rozpisuje się nad tym, jak to ojciec bijący i zaniedbujący synów wychowa ich na gejów, a nadopiekuńcza matka mu w tym pomoże. Żeby to Polgej umieścił w dziale „Humor” to bym to przełknął, ale redakcja strony widać traktuje te brednie całkiem poważnie. Chyba lepiej żeby Polgej już nic nie publikował. Przecież puszczanie takich tekstów to żenada.
W tekście Bednarczyka czytamy:„Z badań, z których wynikami zetknąłem się studiując psychologię, oraz z relacji kilku osób o orientacji homoseksualnej wywnioskowałem, że wielu homoseksualistów miało w dzieciństwie podobną sytuację rodzinną. Więzi pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny były zaburzone.” No to ja współczuję poziomu na psychologii. Szkoda, że autor nie podał nazwy uczelni ku przestrodze przyszłych studentów. Badania – jak łatwo wywnioskować z tekstu – to prace pochodzące z lat 50, które dzisiaj należałoby przytaczać raczej jako historyczną ciekawostkę. Ich naukowość, a raczej „naukawość”, jest bardzo bliska teoriom Freuda, które mają tę samą zaletę, co przytaczane badania, tzn. są nieweryfikowalne i są jak wróżenie z fusów, co oznacza, że każdy może sobie wywróżyć z nich co mu się podoba. Podanie przykładu relacji kilku osób przez Bednarczyka zakrawa natomiast na żart. Jakaż to świetna próba badawcza!
Dalej Bednarczyk przytacza kolejny raz teorie Eichelbergera, który jest bardziej gwiazdą medialną niż psychologiem, o tym jakoby syn odrzucany i niekochany przez ojca pragnie kontaktu z innymi mężczyznami i przez to staje się homoseksualny. Kilka akapitów dalej autor pisze natomiast coś całkowicie odmiennego, a mianowicie to, że syn odrzucony i karany przez ojca zaczyna unikać ojca, a przez to także innych mężczyzn i skłania się ku matce i kobietom od których czerpie wzorce. Całkowity brak logiki. Widać na studiach Bednarczyk miał za dużo fusologii a za mało zajęć z logiki.
No tym sposobem wracamy kolejny raz do wróżenia z fusów, bo tym są przytaczane przez Bednarczyka teorie. Idąc tropem Bednarczyka można bowiem zaprezentować całkowicie odmienne teorie. Można równie dobrze założyć, że bardzo dobre relacje syna z ojcem są przyczyną homoseksualizmu. Syn, który ma dobre relacje ze swoim ojcem, będzie tego samego poszukiwał poza rodziną u innych mężczyzn. Bednarczyk pisze tak: „Syn, odczuwający wyraźnie brak akceptacji i spragniony miłości, więzi uczuciowej z ojcem, szuka jej u innych mężczyzn. Dla dziecka sytuacja taka jest bardzo trudna: „Dlaczego tata mnie kocha?" W życiu dorosłym homoseksualisty takie doznanie z dzieciństwa daje efekt jednoznaczny: „Niech jakiś mężczyzna mnie pokocha!". Ale czemu właśnie tak, skoro sam Bednarczyk pisze jednocześnie w swoim tekście, że złe relacje z ojcem powodują to, że syn unika kontaktu z innymi mężczyznami. Skoro tak to dobre relacje z ojcem powinny skłaniać do nawiązywania więzi z innymi mężczyznami. Może należałoby zatem napisać następująco: „Syn, odczuwający akceptację i miłość od ojca, szuka jej u innych mężczyzn. Dla dziecka sytuacja wygląda następująco: „Tata mnie kocha" W życiu dorosłym homoseksualisty takie doznanie z dzieciństwa daje efekt jednoznaczny: „Niech inny mężczyzna mnie też pokocha!".
Bednarczyk bredzi dalej o wzorcach czerpanych przez gejów od matek i ciotek, co ma wyjaśniać – jak pisze Bednarczyk „dlaczego tak wielu z nas miało i nadal często ma więcej koleżanek, przyjaciółek niż heteroseksualnych kolegów czy przyjaciół.” Prawda jest jednak taka, że to niczego nie wyjaśnia. Zupełnie niczego. Współczuję autorowi, który - jak wynika z zacytowanego zdania – jest gejem, tego że doszukuje się takich absurdalnych uzasadnień swojego gejostwa. Autorowi tekstu chciałbym przypomnieć, że szereg psychologów w przeszłości twierdziło także coś zgoła odmiennego, a mianowicie to, że nie brak męskiego towarzystwa prowadzi do homoseksualizmu czy jest jego przejawem, a właśnie męskie otoczenie, które miało sprzyjać nawiązywaniu racji erotycznych męsko-męskich. Doszukiwano się tego, że zawiązane w okresie dojrzewania relacje seksualne z tą samą płcią np. w internatach, skutkują utrwaleniem pociągu homoseksualnego. Takie stanowisko znajdowało sympatyków już w starożytności. Warto wspomnieć tutaj fragment „Uczty” Platona, gdzie czytamy, że „ci, których od męskiego odcięto pnia, gonią za męskim rodzajem i już jako młodzieńcy lubią te kupony męskie mężczyzn ściskać na posłaniu; to są najwybitniejsze jednostki pomiędzy młodzieńcami i młodymi ludźmi, to są najbardziej męskie natury”.
Bednarczyk w kolejnych zdaniach rozpisuje się o matkach sugerując, że „nadmiernie opiekuńcza, zaborcza wręcz matka może, zdaniem psychologa Biebera, wywołać lęk przed heteroseksualnścią i ucieczkę w homoseksualizm” No tu już zdrowy rozsądek zupełnie został zagubiony. Bo skoro tak to oznaczałoby przez analogię, że opiekuńczy i zaborczy ojciec może wywołać u syna lęk przed homoseksualnością i prowadzić do heteroseksualizmu. Bednarczyk nie dość, że zupełnie bezkrytycznie przyjmuje co najmniej kilkudziesięcioletnie „nowinki” psychologiczne, to jeszcze w niektórych miejscach je całkowicie przeinacza. Nie jest prawdą bowiem jakoby w jednym z badań „przejawianie przez dziecko zachowań typowych dla płci przeciwnej (w przypadku chłopców tzw. zachowania girl-like, w przypadku dziewcząt tzw. zachowania boy-like), stwierdzone u około 70% gejów”. Z badań tych wynikało coś zupełnie innego, a mianowicie to, że 70% osób przejawiających w dzieciństwie skłonności do zabaw nietypowych dla swojej płci okazała się w dorosłym życiu homoseksualna. To całkowicie coś innego niż pisze Bednarczyk.
Najbardziej mnie rozśmieszyło jedno ze zdań w zakończeniu tekstu: „Faktem jest, że homoseksualizm istnieje i istnieć będzie. Dlatego też ważne jest, by kształtować odpowiednie postawy wobec tej mniejszości seksualnej.” Jeśli tak ma wyglądać kształtowanie odpowiednich postaw to ja dziękuję i wolałbym żeby tego w ogóle nie robić, zwłaszcza przez Pana Bednarczyka.
Czekam teraz na tekst o tym, jak dziecko staje się homoseksualne w wyniku zauroczenia przez cygankę albo opętania przez złe duchy. Publikowanie takich tekstów przez portal gejowski jest nieporozumieniem i kompromitacją. To działanie antyedukacyjne i antywychowawcze.

Zobaczcie, jesteśmy, jesteśmy tacy sami, tak samo czujemy, tak samo kochamy

Paweł Kukiz boi się, że parada równości może zagrozić zdrowej polskiej rodzinie. A przecież chodzi w niej tylko o to, by geje i lesbijki mogli przejść uśmiechnięci i trzymając się za ręce, tylko ten jeden raz w roku - pisze Marzanna Pogorzelska.

Pan Paweł Kukiz mówi, że podpisał apel sprzeciwiający się adopcji dzieci przez pary homoseksualne, łącząc tę kwestię ze zbliżającą się paradą Europride 2010 w Warszawie. Pan Paweł boi się, że parada może być początkiem niebezpiecznych liberalnych procesów, które mogą polskiej zdrowej rodzinie zagrozić. Tymczasem, chcę przypomnieć, że hasła tegorocznego marszu to: wolność, równość, tolerancja. Tylko tyle i aż tyle.

Pan Kukiz nie życzy sobie epatowania seksualnością, bo sam "nie wywiesza gołych bab przed drzwiami gejów". Nie tak, proszę Pana, pokazujemy swoją orientację - pokazujemy ją także swobodnie opowiadając o żonie, mężu, stawiając ich zdjęcia na biurku i idąc razem pod rękę, przytulając się na ulicy. Takich przywilejów nie mają w Polsce osoby homoseksualne; prawo tego nie zakazuje, ale każdy ma przecież choć trochę instynktu samozachowawczego.

A przeciętny polski gej i lesbijka, nie żaden celebryta, ale chłopak czy dziewczyna z małego miasta, ważą każde słowo, udają innych niż są i gryzą się w język, żeby, Boże broń, nikt się nie zorientował, żeby na klatce schodowej nie pojawił się namalowany sprayem "pedał", żeby nikt na ulicy tego nie wysyczał. A jeśli już ktoś wie, to jest to mała grupa zaufanych przyjaciół - homoseksualność to tabu i tajemnica. Natomiast o heterosekualności, także Pana, wiedzą wszyscy.

W tej paradzie, Panie Pawle, chodzi zatem o odrobinę wolności. Polscy geje i lesbijki zazwyczaj nie mają tyle szczęścia, co Pańscy znajomi, których nazywa Pan homoseksualistami. Słownik przeciętnego Polaka tak wyszukany nie jest; są tam: ciota, pedał, cwel, lesba - takich określeń używają, jeśli prawda wyjdzie na jaw: koledzy z klasy, kumple z boiska. I tata i mama też, niestety.

Te słowa bardzo bolą. W tej paradzie, Panie Pawle, chodzi zatem o odrobinę tolerancji.

Uczestnicząc w paradzie, jeśli się na to zdecydują, geje i lesbijki mogą iść uśmiechnięci i radośni, trzymając się za ręce - niestety, tylko raz w roku, za to zawsze w szczelnej ochronie policji. A tymczasem oni równie radośnie i otwarcie chcieliby móc zachowywać się na co dzień, w przyjaznym otoczeniu osób należących do większości. Idąc w paradzie mówią: zobaczcie, jesteśmy, jesteśmy tacy sami, tak samo czujemy, tak samo kochamy.

I to jest równość, Panie Pawle, o którą chodzi w tej paradzie.

Leszek Frelich - Opolskie nieprzyjazne osobom homoseksualnym

Nie byłbym zdziwiony, gdyby "w obronie polskiej rodziny" przed Paradą Równości wystąpił Jan Pospieszalski, ale wystąpił Paweł Kukiz. Nie obeszłoby mnie, gdyby wypowiedzi lżące osoby homoseksualne skwitował wolnością słowa ojciec dyrektor Radia Maryja, ale skwitował je... prezydent Opola - pisze Leszek Frelich


Nie obejdzie się przy okazji nadchodzącej kolejnej Parady Równości bez dyskusji o obecności gejów i lesbijek w naszym życiu publicznym. Ona zresztą jest potrzebna. Również osobom homoseksualnym, bo im więcej rzeczowej dyskusji, tym prędzej i lepiej niechętni im zrozumieją, że to uprzedzenie nie ma racjonalnych podstaw, tylko fałszywe i bardzo krzywdzące wyobrażenia.

Ale jest też potrzebna osobom heteroseksualnym, by uświadomili sobie, jak krzywdzą - nawet przez pozornie neutralne wypowiedzi i zachowania - ludzi po prostu tylko trochę innych, ale wciąż godnych takiego samego szacunku.

Że ta dyskusja nie będzie łatwa, świadczą choćby przywołane na wstępie słowa przedstawicieli opolskiej elity. Paweł Kukiz, ceniony m.in. za celne komentarze do zagrożeń polskiej demokracji (przestrzegająca przed groźbą klerykalizmu piosenka "ZCHN zbliża się" i piętnująca nadużycia ludzi władzy "Virus SLD"), tym razem protestuje przeciwko imprezie, która jest solą demokracji. Bo przeciwko pokojowej manifestacji ludzi będących mniejszością, która choć nikomu krzywdy nie wyrządza, to niemal na każdym kroku krzywdy doświadcza. Jeśli ci ludzi w wolnym kraju nie mogą wykrzyczeć, że się w nim czują źle, to co w takim razie mogą?

Kukiz tłumaczy dziennikarzom, że protestuje "na wyrost, bo przecież trzeba tak myśleć, podobnie jak w przypadku kwestii dotyczących spraw bezpieczeństwa czy kraju w ogóle". Jego zdaniem bowiem Parada Równości to wstęp do legalizacji związków homoseksualnych, a potem do adopcji dzieci przez gejów i lesbijki, co - jak rozumiem - dla Kukiza byłoby zagrożeniem równym zagrożeniu bezpieczeństwa kraju w ogóle.

Dlatego protest przeciwko Paradzie Równości to obrona rodziny, która dla Kukiza jest związkiem kobiety i mężczyzny, a zawieranie przez gejów i lesbijki związków "z obrączkami i całym tym ceremoniałem nie mieści się w głowie". Podobnie jak adopcja dzieci, bo - jak powiada - "sprawy seksu mogłyby dziecku ten obraz rodziny wypaczyć".

Marzanna Pogorzelska, wspaniała i odważna nauczycielka z Kędzierzyna-Koźla, która staje w obronie gejów i lesbijek, tłumaczyła na naszych łamach Kukizowi istotę parady. Mówiła: „Idąc w paradzie, geje i lesbijki mówią: »zobaczcie, jesteśmy, jesteśmy tacy sami, tak samo czujemy, tak samo kochamy «. I mówią, że chcieliby móc zachowywać się tak na co dzień, w przyjaznym otoczeniu osób należących do większości”.

A ja się zastanawiam, czy protestując przeciwko prawom dla mniejszości seksualnych, Paweł Kukiz nie broni aby też tej polskiej rodziny, którą tak trafnie opisał w swej głośnej piosence pt. "Rodzina słowem silna". I czy zastanowił się kiedyś nad tym, że w takich, nierzadko spotykanych rodzinach (heteroseksualnych, zakładanych z obrączkami i całym tym ceremoniałem) dzieci nie zaznają miłości, nie mają poczucia bezpieczeństwa, dzieciństwo jest dla nich traumą zamiast najszczęśliwszym okresem w życiu.

Paweł Kukiz nie dopuszcza do głowy myśli, że para kochających się gejów lub lesbijek mogłaby być dobrymi opiekunami dla dzieci. Ale taka myśl może zaświtać dopiero wtedy, gdy uznamy, że najważniejsze jest dobro dziecka, a nie uparte trwanie przy poglądzie, że to sprzeczne z naturą, nie po bożemu. Bo sprzeczne z naturą i nie po bożemu to jest przede wszystkim psychiczne lub fizyczne katowanie dzieci. A także zgadzanie się na wegetację dzieci w mniej lub bardziej bezdusznych, przepełnionych domach dziecka z powodu czyjegoś świętego przekonania, że tak jest dla nich lepiej.

***

A czy para osób homoseksualnych wypaczyłaby u dziecka obraz rodziny (prawdziwej ma się rozumieć), co - jak rozumiem - równałoby się zdaniem Kukiza z wychowaniem kolejnego geja czy lesbijki? Twierdząc tak, ma oczywiście tyle samo racji, co ci, którzy mają zdanie zupełnie odwrotne. To tylko jego gdybanie, niczym nie poparte.

Odmawiając gejom i lesbijkom prawa do zawierania związków, stawia się jednak w szeregu z ludźmi typu Paul Cameron, który dowodzi (oczywiście na podstawie niczym niepopartych własnych teorii), że osoby homoseksualne to najczęściej pedofile, czy - żeby już nie szukać daleko - wiceprezydent Opola Arkadiusz Karbowiak, który uważa, że gejów i lesbijki należy leczyć. Tacy ludzie to już w cywilizowanym świecie nic nieznaczący margines. Ich głosu nikt nie bierze ani na poważnie, ani nawet pod uwagę. U nas, niestety, wciąż znajdują posłuch i poklask.

Co ciekawe, chętni do wysłania na leczenie czy absolutnego odizolowywania gejów i lesbijek od wychowania dzieci jakoś nie chcą zauważyć, że wszyscy homoseksualiści na świecie wychowali się w rodzinach heteroseksualnych. I że rodzice (ci z obrączkami i całym tym ceremoniałem) nie mieli jakoś żadnego wpływu na ich orientację seksualną. Czy w takim razie tylko homoseksualizmem można się od opiekunów zarazić?

A może warto jednak dopuścić do głowy myśl, że to nie jest zakaźna choroba, efekt wychowania czy wpływu otoczenia. Może warto przyjąć, że po prostu część ludzi taka się rodzi, jest inna, co jednak nie znaczy, że w czymś gorsza. Może warto spróbować spojrzeć na tych ludzi jak na pragnących - podobnie jak osoby heteroseksualne - szczęśliwego życia u boku ukochanej osoby. Bez konieczności ukrywania tego przed światem, bez lękania się o reakcję otoczenia, bez konieczności przełykania poniżających gestów i słów na swój temat.

***

Niestety, w naszym mieście na pełną akceptację osoby homoseksualne liczyć wciąż nie mogą, co najwyżej na tolerowanie. Ale oczywiście pod warunkiem że się nigdzie nie wychylą, nie odezwą, nie będą o sobie przypominać. Bardzo często, nie tylko na forach internetowych, gdzie najłatwiej opluwać dzięki anonimowości, mówimy do nich językiem Chiraca, że mają prawo cicho siedzieć. A jak nie będą siedzieć cicho, to niech się nie dziwią poniżającym słowom np. wiceprezydenta homofoba.

I niech nie liczą, że w ich obronie stanie prezydent miasta. Bo prezydent skwituje - jak w niedawnym wywiadzie - że jego zastępca jest wolnym człowiekiem, więc może mówić, co myśli. Ta wypowiedź to zwykły unik. Wszak wolność słowa nie jest wartością absolutną, ważniejszą np. od godności osób homoseksualnych. To jasne, że gdyby wiceprezydent zelżył w swych wypowiedziach np. księży, to momentalnie żegnałby się ze stołkiem i nie uratowałaby go żadna wolność słowa.

Dlaczego zatem gejów i lesbijki wolno mu obrazić? Czyżby dla prezydenta geje i lesbijki byli ludźmi gorszej kategorii? Których wolno lżyć? Którymi nie trzeba się przejmować? Których nie warto przepraszać?

Rozumiem, że jako praktykujący katolik i wieloletni kościelny Ryszard Zembaczyński ma pogląd zbieżny z hierarchią kościelną. Tyle że jest prezydentem Opola, a nie urzędnikiem kościelnym. Jest przywódcą wybranym głosami mieszkańców zarówno hetero-, jak i homoseksualnych. A od przywódcy demokratycznego wymaga się, by stawał w obronie mniejszości. Wbrew większości. Szczególnie wbrew większości! Nawet jeśli jest to sprzeczne z jego prywatnym światopoglądem. Ma iść pod prąd, a nie mu ulegać, chowając się za bezrefleksyjne formułki.

wtorek, 22 czerwca 2010

I shot my love


Obejrzałem, wpadłem w zachwyt, więc polecam - I shot my love, dokument izraelskiego reżysera Tomera Heymanna. Tomer Heymann wraca po siedemdziesięciu latach, po tym jak jego dziadek uciekł z nazistowskich Niemiec, do kraju swoich przodków. Tu poznaje mężczyznę swojego życia Andreasa, niemieckiego tancerza. Film niezwykle osobisty, subtelny i piękny. Poruszył mnie niesamowicie. Nie wiem czy odważyłbym się na nakęcenie takiego dokumentu o sobie. To jak psychoterapia z tym tylko, że wystawiona na widok publiczny. Nie wiem czy potrafiłbym być uczciwy wobec kamery. Film zostawił we mnie burzę myśli. Może dlatego, że dotyka sfer, które są w moim życiu nieobecne, czyli rodziny, której – poza Marcinem – już nie mam. I shot my love to film wyjątkowy. Obraz i intymność sytuacji sprawiły, że poczułem się nie widzem a wręcz uczestnikiem życia bohaterów.







poniedziałek, 21 czerwca 2010

Ustawa o (nie)równym traktowaniu - kolejne upośledzone dziecko Radziszewskiej

Pod koniec maja kancelaria premiera rozesłała do organizacji pozarządowych projekt ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania - z prośbą o uwagi. Koalicja 36. organizacji pozarządowych, zajmujących się problemami przeciwdziałania dyskryminacji, wydała wspólną opinię dotyczącą ustawy: "Jest to jeden z najgorszych projektów ustaw przedstawionych przez polski rząd. Gorszy niż projekt ustawy przygotowany za rządów PiS-u i LPR-u, który ochroną obejmował wszystkie grupy społeczne narażone na dyskryminację" - powiedział nam Krzysztof Śmiszek, szef grupy prawnej działającej przy Kampanii Przeciw Homofobii oraz Wiceprzewodniczący Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.

"Ustawa jest efektem nacisku ze strony Unii Europejskiej, jesteśmy ostatnim krajem, który nie wdrożył przepisów UE w zakresie równego traktowania, przypomnijmy: w Unii toczy się 6 postępowań karnych przeciwko Polsce" - dodał Śmiszek. Projekt ustawy składa się z 4 rozdziałów: przepisów ogólnych, zasad równego traktowania i środków prawnych dla ich ochrony, organów właściwych w sprawach przeciwdziałania naruszeniom zasady równego traktowania oraz przepisów zmieniających, dostosowujących i końcowych - łącznie 16 stron prób regulacji w zakresie równego traktowania i walki z dyskryminacją ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek oraz orientację seksualną. Dlaczego prób? Śmiszek nie ukrywa swego rozczarowania: "Projekt ustawy z punktu widzenia osób LGBT nie zapewnia prawie żadnej ochrony, to najgorsze z możliwych minimum. Jest to zła ustawa, wyłączająca osoby LGBT spod ochrony przed dyskryminacją w takich dziedzinach jak edukacja, dostęp do dóbr i usług, zabezpieczenie społeczne, czy opieka zdrowotna."

W stanowisku Koalicji czytamy m.in:

Przyjęcie ustawy w proponowanym kształcie nie wzmocni wystarczająco przestrzegania zasady równego traktowania w poszczególnych aspektach życia społecznego, co według uzasadnienia, jest jednym z celów przyjęcia ustawy. Istnieje także ryzyko, że będą nadal prowadzone lub wszczynane kolejne postępowania przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w sprawie niewdrożenia antydyskryminacyjnych Dyrektyw UE.

Mając na uwadze rzeczywisty cel proponowanej ustawy oraz postulowaną w niniejszych
uwagach zmianę jej tytułu na: „Ustawa o równym traktowaniu”, konieczne jest wprowadzenie w art. 1 ustawy ogólnego przepisu statuującego prawo do równego traktowania, mającego przymiot prawa podmiotowego oraz zakazującego jakiejkolwiek dyskryminacji z powodu przykładowo wymienionych przesłanek. Uzasadnieniem proponowanego przez Koalicję rozwiązania jest, przede wszystkim, potrzeba wprowadzenia do polskiego ustawodawstwa wyraźnego i precyzyjnie sformułowanego prawa do równego traktowania, które będzie miało przymiot prawa podmiotowego. Prawo do równego traktowania znalazło wprawdzie wyraz w art. 32 Konstytucji, jednak ma ono wymiar ograniczony.
Zgodnie z art. 32 ust. 1 Konstytucji „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”, a ust. 2 tego przepisu zakazuje dyskryminacji kogokolwiek w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym, z jakiejkolwiek przyczyny. Zasada równości została sformułowana przez polskiego ustrojodawcę w sposób ogólny. Zaproponowany przez projektodawcę w art. 1 katalog przesłanek wydaje się zatem zbyt ograniczony, nie zawiera bowiem innych, możliwych przyczyn nierównego traktowania. Poza tym, brak sformułowania „w szczególności” czy „m.in.” skłania do przyjęcia, że jest to katalog zamknięty. Tak skonstruowany przepis stoi w sprzeczności ze wskazywanym powyżej art. 32 Konstytucji RP, zgodnie z którym „nikt nie może być dyskryminowany (…) z jakiejkolwiek przyczyny”.
Wskazane byłoby zatem poszerzenie katalogu o inne przesłanki np. tożsamość płciową, stan cywilny, poglądy polityczne i inne przekonania, stan zdrowia i inne cechy osobiste, przynależność związkową, wygląd. Należy również tak sformułować przepis, aby lista stanowiła katalog otwarty. Za takimi zmianami przemawia fakt, że dyskryminacja może mieć miejsce także z innych powodów, niż te enumeratywnie wymienione w projekcie ustawy. Przyjęcie ustawy w proponowanym kształcie spowoduje, że osoby, które doznają dyskryminacji z innych przyczyn będą pozbawione ochrony prawnej w tym zakresie. Ponadto dyrektywy, których przepisy mają być wdrożone przez ustawę, wyznaczają pewne minimum i nic nie stoi na przeszkodzie, by państwa zapewniły swoim obywatelom wyższy poziom ochrony. Takie rozwiązanie zostało przyjęte w wielu państwach członkowskich Unii Europejskiej.

Koalicja dostrzega brak konsekwencji w konstruowaniu w projekcie katalogu przesłanek zakazanej dyskryminacji. Wybiórcze (np. w art.6, 7, 8, 26 i 27 projektu ustawy), pozbawione racjonalnego uzasadnienia przedstawianie katalogów różnych przesłanek w kolejnych artykułach projektu ustawy wskazuje, że wbrew art.32 Konstytucji, projektodawca obejmuje różnymi zakresami ochrony przed dyskryminacją konkretne grupy społeczne. Takie rozwiązania należy uznać za niedopuszczalne. Warto zwrócić uwagę, że przyjęte w projekcie ustawy wyłączenia i ograniczenia zakresu jest stosowania odbiegają znacznie od coraz powszechniejszej koncepcji horyzontalnego działania konstytucyjnych wolności i praw, a więc możliwości bezpośredniego powołania przepisu konstytucyjnego, np. art. 32 Konstytucji, jako żądania określonego zachowania od innej jednostki.

Jak wynika z analizy art. 6 i 7 projektu ustawy projektodawca zdecydował się na wprowadzenie do systemu polskiego prawa różnych zakresów ochrony przed dyskryminacją. Przepisy art. 6 i 7 zakazują nierównego traktowania ze względu na niektóre przesłanki w wybranych dziedzinach życia. Takie rozwiązanie jest całkowicie niezrozumiałe z punktu widzenia jednostki i potrzeby jej ochrony przed dyskryminacją. Można odnieść wrażenie, że ustawa zakazuje nierównego traktowania jedynie ze względu na:
1. płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość w zakresie dostępu i warunków korzystania z zabezpieczenia społecznego, usług, w tym mieszkaniowych, rzeczy oraz nabywania praw lub energii, jeżeli są one oferowane publicznie;
2. oraz rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość w zakresie opieki zdrowotnej oraz oświaty i szkolnictwa wyższego.
Zatem, można przypuszczać, że nierówne traktowanie ze względu np. na niepełnosprawność w dostępie do oświaty, nie jest zakazane.

Art. 8 ust. 1 jako jedyny zawiera w sobie zakaz nierównego traktowania ze względu ma wszystkie zawarte w projekcie przesłanki, jednakże zakaz ten obowiązuje jedynie w zakresie zatrudnienia, kształcenia zawodowego.
Zgodnie z uzasadnieniem projektu, „Art. 8 ust. 2 przewiduje możliwość wyłączenia części przepisów projektu ustawy w zakresie podejmowania środków koniecznych w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, zdrowia albo wolności i praw innych osób, jednak tylko ze względu na religię lub wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. Przepis ten nawiązuje do art. 2 dyrektywy Rady 2000/78/WE,który wyłącza jej zastosowanie we wskazanym zakresie. Wyłączenia mają ponadto swoje uzasadnienie w ochronie innych wartości konstytucyjnych”. Trudno zgodzić się z takim stanowiskiem. Po pierwsze, przepis art. 2 ust. 5 dyrektywy 2000/78/WE potwierdza jedynie obowiązywanie w systemach prawnych różnych państw klauzul ograniczających korzystanie z wolności i praw człowieka i zasady proporcjonalności sensu largo, stwierdzając, że dyrektywa „nie narusza środków przewidzianych przepisami krajowymi, które w społeczeństwie demokratycznym są niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, obrony porządku i zapobiegania działaniom podlegającym sankcjom karnym, ochrony zdrowia i ochrony praw i wolności innych osób”. Przepis ten nie stanowi upoważnienia do wprowadzania wyjątków od zasady równego traktowania.

Cały tekst uzasadnienia można znaleźć tutaj.

Marta Konarzewska - Jestem nauczycielką i jestem lesbijką

Mówię tak nie dlatego, że pragnę oznakowania siebie lub innych. Nie znoszę etykietek i zamykających definicji. Mówię tak powodowana słusznym gniewem. W odruchu obrony przed hipokryzją

Przerwa, rozmawiam w klasie z uczennicami. Trochę o ich sprawach, trochę o moich. Miło, luz.

Puka woźna. "Proszę do pana dyrektora!" .

Na korytarzu mijam nauczyciela. "Cześć" - silę się na uśmiech. Nie odpowiada. Udaje, że mnie nie widzi.

"Chyba się minęliśmy" - rzucam. Mam tego dość. Milczenia, którym kwitowałam "to wszystko".

Przed wejściem do gabinetu biorę wdech. Zwolni mnie? A może obarczy "samodzielną" decyzją?

Trochę mnie mdli. Wiem, że znów usłyszę: "czy pani wie, jaką krzywdę wyrządziła szkole?", "Czy zdaje sobie pani sprawę, kim jest? A przecież panią zatrudniamy".

Dyrektor przy biurku, ręce w kieszeniach, jedną wyjmuje, ale tylko po to, by podnieść szklankę herbaty.

Na początek banalne zarzuty: spóźniłam się trzy minuty na dyżur, nie śledzę tablicy ogłoszeń.

"Panie Dyrektorze - próbuję po ludzku - atmosfera jest taka, że omijam pokój nauczycielski, bo nikt się do mnie nie odzywa".

Natychmiast: "Jeśli pani nie odpowiada, to proszę złożyć wymówienie. Do końca maja".

Nie chcę składać wymówienia.

"Dlaczego mnie pan nie zwolni"? - pytam.

"A dlaczego pani myśli, że jestem przeciwko pani?"

Tak myślę. Dlaczego?

****

"To wszystko" nie miało jakiegoś wyraźnego początku. Owszem, wezbrało na sile 31 marca, gdy stanęłam po stronie dwóch uczennic, które poczuły się ofiarami nietolerancji. Opublikowały na prywatnym blogu zdjęcia, na których się niby erotycznie obejmują. Taka kreacja, zabawa artystyczna - pełno tego w internecie.

Pani wychowawczyni, pedagog i wicedyrektor stwierdziły, że to "niegodne reprezentowanie szkoły". Postawiły ultimatum: albo usuwają zdjęcia albo szukają innej szkoły.

Dziewczyny znalazły trzecie wyjście. Zawiadomiły prasę. Sprawa zrobiła się głośna i zakończyła pomyślnie - ultimatum wycofano.

Mnie poprosiły o wsparcie. Powiedziałam głośno, co myślę o cenzurze i dyskryminacji.

I wtedy tłumiona wrogość i lęk przed tabu eksplodowały.

Odtąd pani wicedyrektor ostentacyjnie odwraca głowę na mój widok. Odtąd nie ma mowy o "dzień dobry". Dostałam polecenie, by wszystkie sprawy załatwiać "przez sekretariat". Zaczęła się wymiana pism. Zapytałam o powody takiego postępowania, pani wicedyrektor odpisuje, że "ma prawo czuć się bezpieczna".

Zagrożeniem jestem ja.

Pani wice pisze, że nauczyciele zobowiązali się dyżurować przy niej, by nie naraziła się na bezpośredni kontakt ze mną. Pisze: "w przypadku, gdy nikogo spośród nauczycieli nie będzie, [nauczyciele] uznali za właściwe, bym zamykała się w gabinecie w celu uniknięcia Pani agresywnych zachowań i ich ewentualnych konsekwencji".

Mam 156 cm wzrostu, ważę 42 kg. Czego obawia się pani dyrektor?

Czyżby słów?

Trwam w przekonaniu, że w demokratycznym społeczeństwie swobodna wymiana poglądów jest czymś naturalnym. Szkoła udziela mi innej lekcji - niewygodnych poglądów nie wypowiada się głośno.

A jeśli się wypowiada, płaci się wykluczeniem. Odtąd gros nauczycieli zachowuje się, jakby mnie nie znało. Jedna z nauczycielek organizuje nawet petycję przeciwko mnie, podobno ma ją podpisywać młodzież.

Czy to reakcja na tę jedną wypowiedź w obronie dwóch uczennic?

Ależ skąd! Równie dobrze mogło zacząć się przy innej okazji.

Bo ja naruszam tabu.

"Nie należę do osób tchórzliwych, ale w trosce o swoje bezpieczeństwo mam prawo obawiać się kontaktów z Panią" - pisze do mnie wicedyrektor. O bezpieczeństwo życia w kokonie swoich wartości, jak rozumiem.

Wypowiedziałam głośno to, czego nie wolno mówić, i co wcześniej wielokrotnie powtarzałam, ale w prywatnych rozmowach: Szkoła jest nietolerancyjna. Szkoła sprzyja wykluczeniom, nadzoruje ciała i cenzoruje zachowania.

Powiedziałam dobitnie i wyraźnie, więc odpowiedź jest wyraźna i dobitna. Ale to zaczęło się wcześniej. Po prostu wcześniej wszystko odbywało się w ciszy.

Dość.

Teraz opowiem też o tamtym. Chcę pokazać, jak niebezpieczna, skłonna do fałszu i hipokryzji jest szkoła. Nie jestem pierwsza, o tym pisało już parę osób. Najdobitniej prof. Magdalena Środa. Lecz tamte komentarze nadchodziły z zewnątrz. Ja chcę to uchwycić od środka.

Jako osoba, która doświadczyła cichej opresji na własnym ciele.

****

Jestem nauczycielką, i jestem lesbijką. To hasło. Chciałabym w przyszłości zobaczyć je na transparentach, znaczkach i koszulkach. Jako symbol zmiany.

Mówię tak nie dlatego, że pragnę oznakowania siebie lub innych. Nie znoszę etykietek i zamykających definicji. Mówię tak powodowana słusznym gniewem. W odruchu obrony przed hipokryzją.

Decyduję się na tę opowieść z lęku i w obronie przed nim. Wiem, jak ludzie z mojej grupy zawodowej - nauczyciele i nauczycielki - się boją, i jak to ich paraliżuje.

Ja także się boję wyśmiania, niezrozumienia, odrzucenia. Nienawiści i agresji. Hańbiących słów i splunięcia w twarz na przystanku. Takie rzeczy się zdarzają. Kiedy to piszę trzęsą mi się dłonie, a serce ściska wielkie imadło. To właśnie strach.

Myślę, że tak jest zawsze w przypadku coming outu. Bardzo chcesz to powiedzieć i jednocześnie nie chcesz.

Kocham uczyć i wcale nie chcę tego tracić. Kocham swój zawód - dlatego wytrwałam sześć lat w upokorzeniu, tłumiąc emocje. Milczałam, żeby się nie narazić. Wydawało mi się, że tak zapewnię sobie spokój. Bardzo się myliłam. Milczenie nie sprawi, że przestanę być lesbijką.

***

Na pierwszej po wakacjach radzie pedagogicznej nauczycielki opowiadają sobie, gdzie były, pokazują zdjęcia, opowiadają o dzieciach, umawiają się na piwo, na które przyprowadzają mężów. Ja tak nie mogłam. Nie miałam jak się z nimi

zaprzyjaźnić. Byłam obca. A co najgorsze - nieszczera.

Dwa lata temu zostałam wychowawczynią klasy. Zaprzyjaźniłam się z uczniami. Podczas zajęć integracyjnych klasa zadawała pytania, ja odpowiadałam. Niektórzy nauczyciele odmawiali i nikt im się nie dziwił, ale ja nie chciałam się odgradzać od klasy. Pytania najpierw były łatwe: dlaczego noszę na głowie kolorowe zawoje? Czy to ma związek z moją wiarą? Czy wierzę w Boga?

Potem pojawiły się trudniejsze: Czy ma pani męża? Nie chce pani? A dziecko? Nie? Czy dlatego, że jest pani feministką?

Odpowiadałam oględnie. Takie kłamstewka dają poczucie bezpieczeństwa - nabrałam się na to.

Ale pytaniom nie ma końca. Jak tam weekend? Z kim się bawiłaś na sylwestra? Czemu ten pani facet nie przyjdzie na studniówkę? Wymyślam na szybko byle jakie odpowiedzi.

"Dlaczego jesteś zapłakana?".

"Rozstałam się" - mówiłam.

"Nie wspominałaś, że masz faceta".

Nie wspominałam, fakt.

***

Decyduję się na tę opowieść, bo wiem, że nie jest to tylko moja historia. Że osób o orientacji innej niż heteroseksualna jest w szkołach mnóstwo. Wśród kadry pedagogicznej, wśród młodzieży, wśród woźnych.

Ich niewidzialność ma wydźwięk nie tylko prywatny, ale społeczny i polityczny. To nie tylko nasza intymna sprawa, nie tylko gejów czy lesbijek niewygoda i ból. To także opresja, w której uczestniczymy wszyscy.

Najłatwiej zaszczepić ją w szkole. Szkoła jest miejscem, gdzie ludzie się uczą. Także udatnego grania normy. Także milczącej nietolerancji.

Niewidoczność "innych" pomaga tworzyć złudzenie, że my tu w Polsce wszyscy jesteśmy tacy sami i że tak powinno być. Może są gdzieś jakieś odstępstwa, "gdzieś tam", ale przecież "nie u nas".

My, Polacy jesteśmy heteroseksualni.

Przez lata milczałam, z poczucia odpowiedzialności - żeby dalej wykonywać pracę. Przestaję milczeć z tego samego powodu. Bo czuję się współodpowiedzialna za kłamliwy obraz świata, jaki współtworzy szkoła.

Pragnę powiedzieć wyraźnie: to, czego nie widzimy, jest o wiele groźniejsze, niż to, co rozpoznajemy na pierwszy rzut oka. Podskórne wszczepianie normy działa skuteczniej niż nawoływanie do nienawiści.

***

Często się mówi, że za czasów Romana Giertycha było źle, a teraz jest normalnie. To nieprawda. Czasy Giertycha uprawomocniły skłębione lęki i ksenofobiczne przeświadczenia. Dały im prawo głosu. Ale Giertych jako minister był wrogiem w kilku innych kwestiach. Zmobilizował przeciw sobie wielu nauczycieli. Żeby go nie popierać wystarczyła doza zdrowego rozsądku.

Teraz nie ma wroga, nie ma i buntu. Postgiertychowska homofobia jest groźniejsza. Przed wyrazistym absurdem łatwo się bronić. Przed "normalnością" - trudniej.

Pamiętam z czasów Giertycha akademię na rocznicę powstania Armii Krajowej. Wśród patetycznych przemówień i wierszy przerywnik muzyczny: akowski walczyk o młodzieńcu, który idąc na wojnę, opuszcza dziewczynę. Miłosna ładna piosenka. Śpiewać solo ma najlepsza chórzystka, to oczywiste.

Wszystko idzie dobrze, do czasu, gdy ktoś nie dostrzega makabrycznego przeoczenia... Przecież dziewczyna śpiewa "zostawiam cię, dziewczyno". Co za dwuznaczność! Co to ma być?! Postanowiono: zaśpiewa chłopak. Ale żaden nie potrafi. Więc niech recytuje. Też źle. Powstaje nowy scenariusz: zaśpiewa dziewczyna, ale wyciągając z koperty list. Na tyle wyraźnie, by nie umknęło uwagi, że słowa piosenki są cytatem z listu żołnierza do niej. Żeby rozwiać do końca wątpliwości, młody żołnierz pojawi się potem niczym wytwór spełnionego snu i para powtórzy miłosny refren, tyle że on będzie tylko mruczał pod nosem. Na koniec się przytulą.

Do dziś pamiętam te nerwy w pokoju nauczycielskim. To było zabawne. Nie tylko dla mnie, dla każdego, kto ma minimalną wrażliwość na groteskę. Homofobia w wydaniu giertychowskim była śmieszna. Wyolbrzymiona sprawiała wrażenie, że zaraz pęknie. Dłuższe utrzymywanie tak nadętego balonu jest niemożliwe.

***

Mniej więcej rok po tamtej akademii - i po odejściu Giertycha - miała miejsce rozmowa. Opowiedziała mi o niej uczennica. Była wtedy maturzystką i jako ujawniona lesbijka chciała przyjść na studniówkę ze swoją dziewczyną. Wpisała jej nazwisko na listę osób towarzyszących.

Wychowawczyni "chciała o tym pogadać". Dla dziewczyny najgorsza była atmosfera, duszny klimat, co skojarzyło jej się z przesłuchaniem. Usadzona na odsuniętym od ławki krześle, nie miała o co oprzeć rąk. Poczuła się winna, niepewna.

Wychowawczyni mówiła, że nie przeszkadza jej inność, że jest pełna zrozumienia. Że szkoła jest przecież nowoczesna i otwarta, niemniej jednak cóż, może lepiej będzie, jeśli nie będziecie, jakby to nazwać, zbyt śmiałe. Zbyt jawne. Nie łapcie się za ręce, nie przytulajcie. Nie tańczcie (na studniówce!). Tak będzie lepiej.

Nie powiedziała, dla kogo.

W obu przypadkach chodzi o to, żeby odegrać heteroseksualność. Pierwsza scenka jest jak burleska. Nauczyciele wiedzą, że orientacja hetero musi być zagrana na potrzeby giertychowskiego teatru fobii.

Druga nie jest już ani trochę śmieszna. Nauczycielka każe dziewczynie udawać, ale nie jest świadoma tego wymuszenia. Przeciwnie - wydaje jej się, że akceptuje homoseksualność, że pozwala na inność. Tak jednak nie jest. Mówi: bądź homo, ale tak, żeby nie było widać. W miarę możliwości - zniknij.

Demoniczne czasy Giertycha miały potencjał edukacyjny, wywrotowy. Pozbawiony karykaturalnej dziwaczności teatr hetero stał się bardziej niebezpieczny, bo taki naturalny.

***

Ta zasada "naturalności" działa non stop. Na korytarzu stoją dwie dziewczyny. Trwają lekcje, nie powinny tu być. Zobaczył je też inny nauczyciel, woła "a wy co, dziewczyny, męża szukacie?". I śmieje się jowialnie. Im jakoś nie jest do śmiechu, szybko uciekają do klasy.

Czy choć przez sekundę przecięła mu nauczycielską głowę myśl, że może one nie są heteroseksualne? Że nie szukają męża i nie będą szukać? Że może nie chcą być tak besztane i uwodzone przez - z ich perspektywy - starego dziada? Z pewnością - nie.


Czepiam się? Większość osób jest przecież heteroseksualna. Owszem. Ale szkoła to nie imieniny u cioci. Tu uczymy ludzi. A ludzie nie są jednakowi. Nie wszyscy są hetero z klasy średniej. Nie wszystkie żarty są zabawne dla wszystkich.

Kilka lat temu do mojego liceum chodził chłopak, który był modelem. Nosił obcisłe koszulki, błyszczały mu buty. Miał długie wystylizowane prostownicą włosy. Kiedyś nauczycielka powiedziała mu, że "wygląda jak ciota". Przestał nosić opaskę, ściął włosy. Tych uwag musiało być więcej - śmiali się koledzy, współpasażerowie autobusu, sąsiedzi. To samo mówiło mu jego własne wyczucie normy.

Ale ta uwaga nauczycielki też miała swój udział. To smutne, jak niską świadomość mają osoby, które zajmują się edukacją. To smutne, jakim zaufaniem szkoła darzy to, co nazywa "uniwersalnym systemem wartości", a co jest w istocie mglistym kolażem uprzedzeń.

Kiedyś pewna nauczycielka powiedziała mi, że jako feministka na pewno czytam Kingę Dunin. "I wiesz, ona pisze te książki dla młodzieży, ale nie jest polecana przez znawców tematu, bo promuje relatywizm moralny".

"Przez których znawców tematu?" - zapytałam.

"No, tych najważniejszych".

Pamiętajmy: uczymy ludzi. Ci ludzie są różni, pochodzą z różnych rodzin, o różnych wzorcach wartości. Wielu z naszych uczniów żyje w niestandardowych rodzinach, wielu nie jest katolikami, albo ma niepolskie pochodzenie. Ponad 5 procent ma orientację inną niż heteroseksualna, ogromna większość ma nieheteroseksualnych kolegów, ciocie, sąsiadki, czy braci. A niektórzy - matki lub ojców.

***

"Proszę zwrócić uwagę, że to szkoła a nie uniwersytet. My tu mamy do przekazania tradycyjne wartości"- mówiono mi.

Owszem. Lecz pielęgnowanie świata opresji pod osłoną "tradycji" to nie jest wartość.

"Szkoła ma wychowywać w duchu patriotyzmu". Tak, lecz zaściankowy sarmatyzm to nie patriotyzm. Homofob i matka Polka to nie są jedyne możliwości patriotycznej identyfikacji.

"To polska szkoła. Nie żyjemy we Francji". Rozumiem, ale nie żyjemy też w wiktoriańskiej Anglii.

"Za młoda jesteś. Musisz zrozumieć, jak to wszystko działa, albo wyjechać na Zachód " - słyszałam. Bzdura. Nie chcę wyjeżdżać "na Zachód". Polska to także mój kraj.

"Nasz szkoła jest tolerancyjna" - to także słyszałam. "Tolerancja" jest modna. Nic łatwiejszego, niźli się tak określić.

Ale jeżeli w szkole, w której pracujesz, ktoś boi się przyznać, ze jest lesbijką, ateistą czy Żydem, jeżeli studniówki wypełniają wyłącznie pary heteroseksualne, to nie jest to miejsce tolerancyjne.

"W naszej szkole nie ma problemu homoseksualizmu" - słyszałam wiele razy. To nieprawda. "Nie ma" oznacza: nieheteroseksualni są niewidoczni.

Homofobia to nie koniecznie bicie geja w ciemnej uliczce. Szkoła jest jej naturalna przestrzenią. To trzeba zmienić.

"Zrobiłaś z nas homofobów" zarzucono mi, gdy wystąpiłam w obronie dziewczyn obejmujących się na zdjęciu. Poszło głównie o to, że zarzuciłam nietolerancję pani wicedyrektor, gdy powiedziała uczennicom, że TAKIE manifestowanie seksualności to "niegodna reprezentacja szkoły".

"Zrobiłaś z nas homofobów, a MY jesteśmy tolerancyjni" - powiedziała jedna z pań, zanim przestała się do mnie odzywać.

Ja zrobiłam?

Parę miesięcy wcześniej moja uczennica pisała esej o tolerancji na olimpiadę filozoficzną. Musiała się tłumaczyć, dlaczego wspomniała o losie gejów i lesbijek. Bo dałoby się przecież o tolerancji pisać bez "tego".

Chciałam zabrać klasę na film "Niebieskoocy" (o potworności rasizmu). Gdy okazało się , że pokaz odbywa się przy okazji festiwalu filmów o tematyce m. in. homoerotycznej, dyrektor odwołał wyjście. To samo dyrektorzy paru innych szkół.

Homofobia nie potrzebuje twardych gestów. Wystarczy milczenie, ciche przyzwolenie na działanie krzywdzącej normy.

Jeżeli jesteś gejem, trans, bi, czy lesbijką - musisz przyjąć do wiadomości, że jesteś normalna. Niby o tym wiesz, ale boisz SIĘ PRZYZNAĆ. Rzecz w tym, że nie ma się do czego przyznawać, bo nie ma w tym ani twej winy, ani żadnego wstydu.

Gdy pierwszy raz napisałam "jestem lesbijką", ze świadomością, że to o mnie i że wydrukuje to "Gazeta Wyborcza" i wszyscy to zobaczą, poczułam, jak ścisnęły mi się żebra. Dalej się boję.

Ale uświadomiłam sobie, że od lat chodziłam z zapadniętym żołądkiem. Bałam się na marszach równości. Na konferencjach, gdzie coś mówiłam a były tam media. Na ulicy ze swoją dziewczyną.

Bałam się czytając napisy na szkolnych ławkach "Konarzewska to lesba", gdy podpatrzyli nas jacyś uczniowie. Bałam się chichotów, które słyszałam wchodząc do klasy.

Przeszłam przez śmiechy, pogardę, "wielkoduszne" przemilczenie, a w końcu - kiedy złamałam pakt milczenia - groźbę zwolnienia z pracy.

Przeżyłam aluzje do moich tekstów, zdjęć na portalu lesbijsko - feministycznym, do mojego życia. Czułam się jak oskarżona o przestępstwo.

Jak byłam na stażu wysłuchiwałam koleżanki, która "badała" moją orientację, a potem wychwalała szkołę za wielkoduszność. "Bo jeśli ktoś okaże się lesbijką, a dyrektor zatrudni ją na stałe? Czy zdajesz sobie sprawę , co to DLA NIEGO znaczy?". Milczałam. Sądziłam, że inna reakcja byłaby poniżej godności.

Dziś nie mam już siły milczeć. Dziś mówię: tak, jestem lesbijką, z tego powodu dyrektor mnie nie chce dalej zatrudniać. Sprawdźmy: co TO dla niego znaczy?

***

Rozumiem każdego, kto się boi. Rozumiem obawę każdego z was, czy jest homo czy hetero.

Ale podczas swojej drogi nauczycielskiej zrozumiałam, że jeżeli nie chcę być narzędziem ideologii, która opresję ubiera w piękne słówka, to muszę powiedzieć, jaka jest prawda.

Jeżeli nie chcę, żeby dyrektor mnie straszył, jeżeli nie chcę dłużej się bać, że TO się wyda, muszę powiedzieć pierwsza. Dlatego mówię.

Jestem nauczycielką i jestem lesbijką.

Uczę polskiego w IX Liceum im. Jarosława Dąbrowskiego w Łodzi.

Nazywam się Marta Konarzewska.


*Marta Konarzewska, ur. w 1977 r., skończyła filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim i podyplomowe gender studies na Uniwersytecie Warszawskim. Od siedmiu uczy polskiego w łódzkich liceach. Pracuje nad doktoratem o literaturze feministycznej. Wicenaczelna magazynu lesbijsko-feministycznego ”Furia”. Pisze książkę ”Zakazane miłości” o nienormatywnych relacjach erotycznych (wraz z Piotrem Pacewiczem).

Źródło: Gazeta Wyborcza

PS. To jest dla mnie kandydatka do Nagrody Hiacynta. Tekst bardzo szczery i prawdziwy, a przez to niezmiernie cenny. Mam nadzieję, że przeczytają go nauczyciele w całej Polsce.

Europride 2010 - Pride House

Podczas tegorocznego Europride ciekawie zapowiada się cykl imprez w ramach Pride House. Wydarzenia Pride House odbywać się będą w Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat przy ul. Nowy Świat 63. Miejsce fenomenalne, prawdziwa oaza kultury w samym centrum miasta, wręcz stworzona, by zagościły tam kulturalne imprezy Europride. Oferta kulturalna Pride House jest bardzo bogata. Dla mnie jest to miejsce, którego nie można ominąć podczas prideowego tygodnia w Warszawie.

Imprezy

Okazja do poznania nowych ludzi, nowych kultur, nowej muzyki, okazja do szaleństwa, codziennie coś nowego, codziennie w Nowym Wspaniałym Świecie...

10 lipca 2010
Inauguracja HOUSE PRIDE w CK Nowy Wspaniały Świat prezentacja filmu "pornograficzno -baletowego" w czterech wersjach montażowych, autorstwa Sławka Beliny aranżację muzyczną zadba znany kolektyw dj’ski Warzywa i Owoce.
Start imprezy 22.00

W ramach inauguracji HOUSE PRIDE w CK Nowy Wspaniały Świat odbędzie się prezentacja filmu "pornograficzno -baletowego" w czterech wersjach montażowych, na czterech ekranach. Będzie to symultaniczny pokaz do którego artysta osobiście stworzy pełną wdzięku narrację muzyczną, będzie to autorski mix utworow balkanskich, wietnamskich, polskich przyśpiewek i (szczątkowo) muzyki barokowej i elektroniki spod znaku Matmos. Artysta zaprezentuje się w nowym kostiumie być może z dzieckiem (nie własnym) też w kostiumie.
Atmosferę imprezy podgrzeją :
WiO młody, korzennie warszawski kolektyw didżejski. od jakiegoś czasu puszcza piosenki do tańczenia w stołecznych klubach i innych miejscach. pawłow miksuje muzykę electropopową z melodyjnym electro. adi gustuje zaś w french touch’u i dobrym popie. WiO wyróżnia się świeżym brzmieniem i pozytywną energią.
12 lipca 2010
MARCIN MASECKI LIBERACE SHOW
Niespotykany koncert solowy, Masecki w stylu Liberace
House Pride – CK Nowy Wspaniały Świat start godz. 21.00
17 lipca 2010
GLORIA VIAGRA - The best drag queen show in Warsaw
House Pride – CK nowy Wspaniały Świat
Start imprezy 22.00 (show start od 23.00)
Gloria to The Empire State Building of Drag w Berlinie, to 2m 30 cm inteligencji, humoru i cekinów, niegrzeczna, o niewyparzonym języku, kochana przez setki wielbicieli, wspaniała Drag Queen. Gloria jest również znanym aktywistą i animatorem queerowskiej sceny w berlinie, występuje jako drag, jest współtwórcą queerowskiego rockbandu, w klubach nierzadko staje za konsoletą dj’ską, gra od popowego mainstreamu po berliński electro-clash.
W Warszawie nie gości zbyt często (to jej drugi występ w tym mieście), więc warto wykorzystać okazję i zobaczyć Glorię Viagrę na żywo.

Lesbians and much more - wernisaż Hanny Jarząbek

Pierwsza tak bezpośrednia wystawa ukazująca prywatne życie polskich lesbijek...

11. lipca, niedziela, godz. 18:00
Wernisaż Hanny Jarząbek: Lesbians and much more
The objective of this project is to show the everyday life of the lesbian women in polish society. It shows their hobbies and interests and what - in their own opinion - defines them beyond their sexual orientation. It's a documentation of their life not only in the private side, but also in the more public context; starting from the professional life and going through the different activities and involvement in the associations fighting against homophobia in Poland.

Warsztaty

11 lipca niedziela
11:00 Warszatat: Jak rozmawiać z młodzieżą o bezpieczniejszym seksie. Prowadzenie: Lech Uliasz, Monika Nowak
Warsztaty przeznaczone są dla osób posiadających już podstawową wiedzę z zakresu profilaktyki HIV/AIDS i chorób przenoszonych drogą płciową. Skierowane są dla osób pracujących lub chcących pracować z młodzieżą w zakresie edukacji seksualnej.Na warsztatach prowadzący zaprezentują szereg zabawnych interaktywnych ćwiczeń, dzięki którym w łatwy, obrazowy i interesujący sposób można przekazać młodzieży wiedzę na temat profilaktyki HIV/AIDS oraz chorób przenoszonych drogą płciową. Podczas zajęć pokazane również zostaną przykłady kampanii społecznych dotyczących prezentowanej problematyki.

12 lipca poniedziałek
11:00 Warsztat: Polski niezbędnik językowy
Zajęcia przygotowane dla obcokrajowców pragnących poznać niezbędne podstawy języka polskiego i specyfikę polskiej kultury. Dowiesz się jak zamówić piwo w barze i zalotnie się przedstawić. Zrozumiesz, co może cię spotkać, kiedy zapytasz Polaka „How are you?” oraz nauczysz poprawnie wymawiać „Żądamy ustawy o związkach partnerskich”. Szyldy na sklepach, hasła na paradzie oraz flirt po polsku przy barze przestaną być dla ciebie tajemnicą. Warsztat będzie prowadzony w przyjazny i przystępny sposób, aby każda zainteresowana osoba mogła z niego skorzystać.

17:00 Warsztat: Drag King. Prowadzenie: Da Boys
Warsztat drag kingowy prowadzony przez Da Boyz jest niepowtarzalną okazją do przeistoczenia sie w "męską postać twoich marzeń". W ten niesamowity świat uczestniczki i uczestnicy zostaną wprowadzeni przez drag kingi występujące na polskiej i zagranicznej scenie już od ponad 4 lat. W przeciągu kilku godzin będzie możliwość zmiany wyglądu, charakteru, a przede wszystkim płci! Dzięki temu warsztatowi można stać sie kimś innym, wcielić sie w wybrana przez siebie postać. Następnie wszystko zostanie połączone z muzyką i odpowiednim ruchem, by przygotować uczestniczki i uczestników do występów na scenie. Całość poprzedzona będzie wstępem teoretycznym o teorii drag i sławnych drag kingach w Polsce i na świecie.
Informacje dodatkowe: za udział pobierana jest opłata w wysokości 10zł na pokrycie kosztów przeprowadzenia warsztatu. Zapisy możliwe będą pod adresem mailowym pridehouse@kph.org.pl do niedzieli 11 lipca.

16 lipca piątek
13:00 Warsztaty tańca latyno-amerykańskiego. Miejsce: Pomnik Kopernika, Krakowskie Przedmieście
Zajęcia z podstaw tańca latyno-amerykańskiego dla par jednopłciowych. Doskonała okazja do rozgrzania nóg przed weekendowymi imprezami, nauczenia się nowych kroków i rozruszania Warszawiaków przed paradą.

18 lipca niedziela
15:00 Warszat: What makes me an activist of the LGBTQ youth movement? Prowadzenie: International Gay, Lesbian, Bisexual, Transgender and Queer Youth Organization

Spotkanie z aktywistami i aktywistkami International, Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender, Queer Youth and Student Organizastion (IGLYO). Podczas warsztatu zostaną zaprezentowane działania młodzieży LGBTQ w Europie i możliwości stojące przed młodym pokoleniem LGBTQ. Omówimy też problemu i wyzwania stojące przed młodymi osobami odkrywającymi swoją seksualność i tożsamość płciową oraz potencjał jaki tkwi w młodszym ruchu LGBTQ w Posce.

Debaty, spotkania, panele
11 lipca niedziela
15:00 Spotkanie z Furią i redaktorkami jedynego w Polsce czasopisma dla kobiet nieheteronormatywnych. Prowadzenie: Anna Laszuk, Marta Konarzewska
No spotkaniu będziemy rozmawiać o roli i przyszłości lesbijek w Polskim ruchu LGBTQ. Zadamy sobie pytania, ile w nim jedności, a ile różnorodności. Poszukamy odpowiedzi, jakie jesteśmy i jakie są nasze postulaty. Tematem rozmowy będzie też to, czy po drodze nam z feminizmem i czy po drodze nam z queer.

13 lipca wtorek
17:00 Gej, znaczy Żyd? Homofobia a antysemityzm. Spotkanie z działaczmi LGBT i żydowskimi
Prelekcja dotycząca charakteru polskiego antysemitysmu i specyfiki homofobii w Polsce. Spotkanie z młodzieżą żydowską i LGBT oraz prezentacja ich wspólnej działalności. Dyskusja na temat analogii gej-żyd, podobieństwa homofobii do antysemityzmu oraz możliwych koalicji na rzecz tolerancji.

14 lipca środa
12:00 Konferencja: Co Biblia mówi o homoseksualiźmie? Prowadzenie: Szymon Niemiec, wolny Kościół Reformowany
Podczas tego spotkania paneliści reprezentujący różne związki wyznaniowe odpowiedzą jak religie odnoszą się do tematyki LGBT Do tej pory bowiem odbywały się debaty raczej jednostronne - albo środowisk ultra katolickich, albo ultra liberalnych. My chcielibyśmy zaprosić do debaty wszystkich i poznać całe spektrum zjawiska.
15:00 Konferencja: Historia homoseksualności w Polsce. Prowadzenie: John Stanley, Krzysztof Tomasik
Prelekcja i dyskusja mają na celu nakreślenie przemilczanej historii homoseksualności w Polsce. Kultura LGBT rozwijała się w Polsce, podobnie jak w innych krajach, na marginesie kultury oficjalnej. Homoseksualność znanych postaci historycznych oraz problemetyka funkcjonowania osób LGBT przez lata były tabuizowane. Chcielibyśmy odkryć ten kawałek polskiej historii i zastanowić się nad jego współczesnymi znaczeniami.
17:30 Konferencja: Edukacja a LGBT. Prowadzenie: Związek Nauczycielstwa Polskiego
Podczas panelu zostaną przeanalizowane programy kształcenia mające na celu wprowadzenie tematyki homoseksualności i tożsamości płciowej do szkół. Paneliści i panelistki przyjrzą się podręcznikom oferowanym polskiej młodzieży i zastanowią nad wyzwaniami stojącymi przed polskim systemem oświaty. Poruszone zostanie zaganienie sytuacji nieheteroseksualnych nauczycieli w Polskich szkołach i problemy przed nimi stojące. Goście z niemieckich i angielskich organizacji zrzeszjących nauczycieli zaprezentują swoje doświadczenia oraz dobre praktyki z własnych krajów.

15 lipca czwartek
12:00 Konferencja: Prawodawstwo międzynarodowe a prawa LGBT. Prowadzenie: Agnieszka Torres de Oliveira (MSZ)
Na spotkaniu tym uczestnicy panelu skupią się na działaniach Rady Europy oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu dotyczących walki z dyskryminacją ze względu na orientację seksualną. Będzie także omawiany wpływ orzecznictwa Trybunału na prawodawstwo krajowe.
15:00 Konferencja: Instytucje równościowe w Europie na straży praw LGBT. Prowadzenie: Krzysztof Śmiszek, Goście: Katri Linna (Swedish Equality Ombudsman), polscy politycy
17:30 Konferencja: Różne barwy Trans. Prowadzenie: Fundacja Transfuzja
Transpłciowość jest niezwykle różnorodna i każda osoba trans zapewne inaczej opisałaby własną historię i doświadczenie. Jednak większości ludzi, którzy w ogóle zetknęli się z tematyką transpłciowości, kojarzy się ona z transseksualizmem, co najwyżej jeszcze z transwestytyzmem, często zresztą mylonymi ze sobą i rozumianymi zupełnie na opak, jako zachowania służące osiągnięciu satysfakcji seksualnej. Mamy nadzieję, że poprzez naszą konferencję pokażemy bogactwo transpłciowości i rozmaitość tego, jak może się przejawiać w życiu konkretnych osób. Czy transwestytyzm to tylko przebieranki? Czy deklarowanie się jako genderqueer to wyraz niezdecydowania? Chcemy przybliżyć odpowiedzi na te pytania, chcemy jak najwięcej form wyrażania własnej płciowości, wykraczających poza tradycyjne kategorie kobiecości i męskości, uczynić widocznymi i zrozumiałymi dzięki naszej konferencji

16 lipca piątek
12:00 Why conservatives should be sensitive to LGBT rights? Spotkanie z eurodeputownym (Chrześcijańscy Demokraci) Christofferem Fjellnerem
15:30 Konferencja: Sytuacja LGBT na Białorusi, Ukrainie w Rosji. Zaproszeni goście: Sergey Androsenko, Nikolay Alekseev, Gulya Sultanova, Andrij Lyshchyshyn, Becky Strohmer
Spotkanie z działaczami na rzecz praw osób LGBT z Białorusi, Ukrainy i Rosji oraz prezentacja sytuacji osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w tych krajach. Omówienie kondycji organizacji społecznych zajmujących sią osobami LGBT w wymienionych krajach i możliwości wsparcia aktywizmu na rzecz osób LGBT przez europejskich partnerów (instytucje i organizacje).
18:00 ART PRIDE? O polskiej sztuce gejowskiej. Prowadzenie: Kazimiera Szczuka, Goście: Paweł Leszkowicz, Stasys Eidrigevičius, Wojciech Szot

Estetyka gejowska jest jedną z równoprawnych oraz równoważnych stylistyk i narracji występujących w postmodernistycznej kulturze i demokratycznym społeczeństwie. Mało tego – często to właśnie w niej tkwi awangardowy i rewolucyjny potencjał sztuki, w zależności od tła społecznego i politycznego. W polskim kontekście, gdzie homofobia bywa częścią oficjalnej polityki, a społeczeństwo ma heteronormatywny charakter, kultura gejowska posiada właśnie ten wywrotowy aspekt.
Dyskusja inspirowana wydaną przez Abiekt.pl książką Pawła Leszkowicza, ART PRIDE. Gay Art from Poland oraz wystawą w Muzeum Narodowym – Ars Homo Erotica ma na celu znalezienie odpowiedzi na pytania – czy w Polsce istnieje sztuka gejowska, w jaki sposób różni się od sztuki innych krajów, a może jest do niej podobna lub nie istnieje? Czym różni się sztuka homoerotyczna od sztuki gejowskiej?
O sztuce w jej gejowskim i polskim wymiarze dyskutować będą zaproszeni przez nas goście – krytycy sztuki, kuratorzy, muzealnicy oraz artyści.
Informacje dodatkowe: dyskusja tłumaczona na język angielski.

18 lipca niedziela
18:00 Warszawa - miasto przyjazne? Dyskusja w oparciu o książkę QueerWarsaw. Prowadzenie: Adam Ostotlski, Goście: Karolina Malczyk-Rokicińska, Wojciech Szot, Yga Kostrzewa, Michał Minałto, Joanna Erbel

Filmy

W dniach Euro Pride 2010 Pride House będzie wyświetlał filmy, których w nie można zobaczyć w kinach: interesujące dokumenty o życiu w Polsce, polityce, Marszach i Paradach, oraz produkcje zagraniczne...
10-ty lipca, sobota, 20:00 Spotlight on Icelandic Queer Films 1
Family Reunion (Góðir Gestir)
Ísold Uggadóttir, Islandia/ot;>U.S.A., 2006, 19 minut, kolor, dramat, w języku islandzkim z angielskimi napisami.
Lesbijka z Nowego Jorku, Katrin, wraca do swojego rodzinnego kraju, Islandii, na 70-te urodziny swojej babci. Jej rodzina w mieście Reykjavík niechcący angażuje się w dyskusje o jej małżeństwie, dzieciach i przyszłości.
** Best Short Film, Copenhagen Gay & Lesbian Film Festival
** Best Female Short Film, 2007 North Carolina LGBT Film Festival
**First Place Alternative Spirit Award, 2007 Rhode Island International Film Festival
**Jury Prize for Best Narrative Short, 2007 Atlanta Film Festival
**Second Place Jury Award, 2007 Connecticut LGBT Film Festival
**Third Prize, 2007 Athens International Film & Video Festival
**Special Jury Mention, 2007 Tabor Film Festival
**Audience Award for Best Short Film, 2007 Viennale
oraz

Niesamowita prawda o królowej Raqueli
Olaf de Fleur, Islandia/Filipiny, 2008, 80 minut, kolor, dramat, w języku angielskim i tagalskim z angielskimi napisami.
Raquela jest transseksualną kobietą z Filipin, która marzy o uciecze z ulic Cebu City, aby żyć bajkowym życiem w Paryżu. W celu spełnienia swoich marzeń, rzuca prostytucję na rzecz bardziej lukratywnego biznesu, jakim jest internetowa pornografia. Dzięki sukcesowi jako gwiazda porno, zdobywa nowych przyjaciół: Valerie – transseksualną kobietę z Islandii oraz Michaela – właściciela strony internetowej, na której pojawia się Raquela.Valerie pomaga Raqueli dostać się do Islandii. Tam Michael oferuje jej randkę w Paryżu. Czy Paryż będzie wszystkim o czym marzyła? Oraz czy Michael okaże się jej wymarzonym księciem?
**Best Feature Film Teddy Award, 2008 Berlin International Film Festival
**Grand Jury Prize, 2008 Cinemanila International Film Festival
**Best Feature Film, 2008 Zinegoak International Film Festival
Całkowity czas: 99 minut

11-ty lipca, niedziela, 18:00 Spotlight on Icelandic Queer Films 2
Wrestling (Braedrabylta)
Grímur Hákonarson, Islandia, 2007, 20 minut, kolor, dramat, w języku islandzkim z angielskimi napisami
Historia miłosna dwóch mężczyzn opowiedziana przez islandzki wrestling.
**Best Short Film, 2007 Icelandic Edda Awards
**Short Fiction Film Award, 2007 Melbourne International Film Festival
**Best Short Film, 2008 Kratkofil Short Film Festival
**Best Film, Berlin Interfilm Short Film Festival
**Best Short Film, 2008 Philadelphia Gay & Lesbian Film Festival
**Best Short Film, 2008 Milan Gay & Lesbian Film Festival
**Best Short Film, 2008 IDEM – Andalusian Gay & Lesbian Film Festival in Andalusia
**Best European Short Film, 2007 Brest Short Film Festival
**Third Prize, 2007 Alcine Short Film Festival
**Youth Jury Prize, 2008 Huesca Short Film Festival
**Jury Special Mention, 2008 Clermont-Ferrand International Short Film Festival
**Honorable Mention, 2007 Locarno International Film Festival
**Honorable Mention, 2007 Nordisk Panorama
oraz

Eleven Men Out (Strákarnir okkar)
Róbert I. Douglas, Islandia/Finlandia/U.K., 2005, 85 minut, kolor, dramat, w języku islandzkim z angielskimi napisami
Ottar jest gwiazdą piłki nożnej w Islandii. W szatni wypełnionej nagimi kolegami z drużyny oraz w obecności dziennikarza, Ottar ogłasza, że jest gejem – przez co ląduje na okładce gazety. Po wyrzuceniu z drużyny, Ottar dostaje się do amatorskiego klubu, w którym jest kilku gejów. Obecność Ottara na plakacie klubu sprawia, że nagle wszyscy homoseksualni gracze zapisują się do niehgo, klub traci heteroseksulanych członków oraz zmienia nazwę na Pride United. Kiedy Ottar próbuje sobie poradzić z obcą mu żoną, byłą miss Islandii, oraz ze swoim ponurym synem… który wpada na niego, poczas stosunku seksualnego, jego nowy trener postanwia doprowadzić do nieuniknionego starcia: Pride United kontra była homofobiczna drużyna.
Całkowity czas: 105 minut

11-ty lipca, niedziela, 20:00 Spotlight on Icelandic Queer Films 3
Mama wie najlepiej (Mamma veit hvað hún syngur)
Barði Guðmundsson, Islandia, 2009, 24 minuty, kolor, dramat, w języku islandzkim z angielskimi napisami.
Około dwudziestoletni Guðni mieszka ze swoją apodyktyczną samotną matką w Reykjavíku. Wydaje się, że matka chce zniszczyć wszystkie jego związki. Czy na pewno?
**Jury Prize for Best Short Film, 2009 Hamburg Lesbian & Gay Film Festival
**Audience Award for Best Short Film, 2009 Madrid LGBT Film Festival
oraz

Straight Out (Hrein og Bein)
Hrafnhildur Gunnarsdóttir & Þorvaldur Kristinsson, Iceland, 2003, 56 minutes, colour,, documentary, in Icelandic with English subtitles.
Film dokumentalny o dziewięciu nastolatkach z Islandii opowiadającym o tym, jaki wpływ miał coming out na ich życie w małym miasteczku.
**Best Documentary, 2003 San Francisco International Lesbian & Gay Film Festival
Całkowity czas: 80 minut

13-ty lipca, wtorek, 20:00 Cairo Gay Underground
All my life (Toul Omri)
Maher Sabry, Egipt, 2009, 150 min., kolor, dramat, w języku arabskim z angielskimi napisami.
Śmiały oraz wyzwolony seksualnie obraz życia geja w Egipcie, All my life pokazuje trudy, z jakimi mierzy się 26-letni Rami – księgowy oraz uczeń tańca mieszkający w Kairze. Waleed, jego chłopak, właśnie zakończył ich związek, aby zawrzeć związek małżeński. Jego najlepsza przyjaciółka, Dalia, zamierza wyprowadzić się do San Francisco. Jego kumpel Kareem namawia go do większego zaangażowania w ukrytej gejowskiej społeczności. Kiedy Rami umawia się na przygodny seks z ukrytymi gejami, fetyszystami oraz turystami, Karrem zostaje aresztowany podczas nalotu policji na Queen Boat – pływającą po Nilu dyskotekę (oparte na faktach z roku 2001).
Całkowity czas: 150 minut

Moralna Rewolucja
Reżyser: Diana Voxerbrant, Szwecja/Polska, 2010, 28 minut, dokumentalny.

14-ty lipca, środa, 20:30
Through My Eyes,
Wyreżyserowane przez Gay Christian Network, USA, 2009, 46 minut.

15-ty lipca, czwartek, 20:00 Life and Love in Basque Country
Ander
Roberto Castón, Hiszpania, 2009, 123 minuty, kolor, dramat, w języku baskijskim i hiszpańskim z angielskimi napisami
W pełnym zieleni baskijskim miasteczku mieszka Ander, czterdziestoletni farmer. Prowadzi monotonne życie – pracuje w fabryce rowerów, dzieli się gospodarskimi obowiązkami ze swoją siostrą oraz matką w podeszłym wieku. Ich spokojne życie przerywa przyjazd peruwiańczyka José, którego Ander zatrudnia do pomocy w swoim gospodarstwie ze względu na swój wypadek. Kiedy Ander zauważa, że zaczyna czuć coś do José, musi zdecydować czy powinien zmienić swoje życie ze względu na niego.
**CICAE Award, 2009 Berlin International Film Festival
**Best Film, 2009 Punta del Este International Film Festival
**Best Director, 2009 Punta del Este International Film Festival
**Best Actor, 2009 Punta del Este International Film Festival
**Best Feature Film, 2009 Valladolid International Film Festival
Całkowity czas: 123 minuty

16-ty lipca, piątek, 20:00 Creating Queer Families 3
Gösta and Lennart (Gösta och Lennart)
Babak Najafi, Szwecja, 2001, 7 minut, kolor, dramat, w języku szwedzkim a angielskimi napisami.
Buldog Gösta został kupiony pod naciskiem byłego partnera Lennarta. Miłość się skończyła, a pies został pod opieką Lennarta. Gösta i Lennart stali się teraz najlepszymi przyjaciółmi.
**Audience Award, 2001 Uppsala International Short Film Festival
oraz

Patrik 1,5 (Patrik, Age 1.5)
Ella Lemhagen, Szwecja/Finlandia, 2008, 102 minuty, kolor, dramat, w języku szwedzkim z angielskimi napisami.
Göran zawsze chciał być ojcem. Plany adopcji dziecka przez Görana i jego męża Svena zostają zniweczone przez szwedzkie władze. Problemem jest to, że żaden kraj nie wydaje się być gotów na adopcję dzieci przez pary jednopłciowe. Odmawia się Göranowi tego, co większość osób posiada – prawdziwej rodziny. Göran i Sven otrzymują list od Opieki Społecznej, w którym dostają ofertę opieki nad “Patrikiem w wieku 1.5”, szwedzkim dzieckiem, które potrzebuje nowej rodziny. Szczęśliwi, akceptują ofertę I przygotowują się na przyjazd dziecka. W dniu, którym mały Patrik miał przybyć, do ich drzwi dzwoni chudy nastolatek. Mówi, że ma na imię Patrik oraz iż ma z nimi zamieszkać. Horror pary zaczyna się, gdy uświadamiają sobie, że małe dziecko jest w rzeczywistości homofonicznym młodocianym przestępcą. Strapiona para próbuje skontaktować się z Opieką Społeczną, ale jest weekend i nie ma żadnego z pracowników. Patrikowi nie podoba się ta sytuacja tak samo jak im, a ponadto otwarcie wyraża swoje obrzydzenie ich związkiem. Pomiędzy Svenem i Patrkiem dochodzi do kolejnych konfliktów, natomiast pomiędzy Patrikiem i Göranem zaczyna być coraz lepiej. Okazuje się, że Patrik posiada sporą wiedzę na temat ogrodnictwa wyniesioną z domu dziecka, więc oferuje pomoc w ogrodzie. Göran and Patrik zaczynają być coraz bliżej, a Sven czuje się pominięty. Kiedy weekend się kończy, wracają do biura Opieki Społecznej. Okazuje się, że pracownili popełnili błąd i przestawili kropkę, zamiast “Patrik w wieku 1.5”, powinno być „Patrik w wieku 15.”. Dziecko, którego Göran się spodziewał, naprawdę nie istnieje. Göran jest zdruzgotany, ale decyduje, że Patrik może zostać z nimi, dopóki Opieka Społeczna nie znajdzie mu nowej rodziny. Sven jednak postanawia, że nie może żyć pod tym samym dachem, co Patrik i opuszcza Görana. Kiedy Sven wraca kilka dni później, Göran nie chce jego powrotu. Po wszystkim, co się zdarzyło, Göran traci wiarę w ich związek. Göran i Patrik stają się sobie coraz bliżsi I kiedy Patrik dostaje ofertę przeprowadzki do nowej rodziny, Göran nie jest pewien czy pozwoli Patrikowi odejść.
**Best Foreign Language/International Film, 2010 Sedona International Film Festival
**Best Foreign Film, 2009 Melbourne Queer Film Festival
**Audience Award (Best Feature Film), 2010 Sedona International Film Festival
**Audience Award (Best Film), 2009 Prague Mezipatra Film Festival
**Audience Award (Best Film), 2009 Madrid Lesbian & Gay Film Festival
**Audience Award (Best Film), 2009 Slovak Queer Film Festival
**Audience Award (Best Film), 2009 Rochester Image Out Lesbian & Gay Film & Video Festival
Całkowity czas: 109 minut

Inne rozrywki

Oprócz warsztatów, debat, rozmów, paneli, spotkań i filmów, Pride House ma jeszcze wiele do zaoferowania. Taniec, spacery i gry miejskie też są elementami naszego programu...

16 lipca piątek
13:00 Warsztaty tańca latyno-amerykańskiego. Miejsce: Pomnik Kopernika, Krakowskie Przedmieście
Zajęcia z podstaw tańca latyno-amerykańskiego dla par jednopłciowych. Doskonała okazja do rozgrzania nóg przed weekendowymi imprezami, nauczenia się nowych kroków i rozruszania Warszawiaków przed paradą.
14:00 QueerWarsaw na piechotę
START – Pride House, Nowy Wspaniały Światy, Nowy Świat 63
Z okazji premiery przewodnika QueerWarsaw. Historical and culturacl guide to Warsaw zapraszamy na wspólne zwiedzanie miasta. Pokażemy Wam miejsca ważne dla naszej historii i teraźniejszości a przewodnim tematem spaceru będą miejsca, o których nie zawsze chcemy pamiętać – legendarne pikiety! Gdy nie było klubów, barów przyjaznych osobom LGBTQ za miejsca spotkań służyły latryny, parki, czy zaadaptowane na „gejowskie” heteryckie knajpy. Oprócz przewodników – autorów przewodnika na trasie spotkamy osoby, które opowiedzą nam o tym jak wyglądało życie gejów i lesbijek za dawnych czasów. Wspólnie odkryjmy Warszawę!
Informacje dodatkowe: Spacer prowadzony będzie po polsku i angielsku. Wydawcą książki jest Stowarzyszenie Lambda Warszawa wraz z Abiekt.pl i Stowarzyszeniem Otwarte Forum. Patronem angielskiego wydania książki jest portal InnaStrona.pl. Partnerzy promocji: Kampania Przeciw Homofobii, Instytut Polski Sztokholm i UFA. Wydanie dofinansowane przez Biuro Kultury Miasta Stołecznego Warszawa.
19:50 Kolacja Szabatowa

17 lipca sobota
11:00 Inauguracja tęczowego krwiobusa
Krwiobus to mobilne – autobusowe – centrum honorowego krwiodawstwa Przy Pride House 16 i 17 lipca będzie stał krwiobus, gdzie każda chętna osoba będzie mogła oddać krew i zapoznać się z zaletami honorowego krwiodastwa. Celem jest zebranie krwi przez osoby uczestniczące w wydarzeniach PrideHouse i tym samym wsparcie osób potrzebujących takiej krwi.

18 lipca niedziela
14:00 Gra miejska: QueerWarsaw
START: siedziba Lambdy Warszawa, ul. Żurawia 24a/4
ZAKOŃCZENIE: Pride House
Gra miejska to niekonwencjonalny sposób na poznanie Warszawy. Zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w przygotowanej przez Abiekt.pl, Homiki.pl, Lambdę Warszawa oraz KPH, zabawie. Waszym celem będzie... jak najszybsze dotarcie do celu. Po drodze czekają na was zaskakujące, choć proste pytania i oryginalne zadania. A wszystko to w ciekawych okolicznościach przyrody, których oczywiście nie możemy zdradzić.
Gra jest przygotowana dla zespołów dwuosobowych, ale jeśli nie masz partnera/partnerki – nie martw się – takie wydarzenia to idealne okazje do poznawania nowych znajomych. Jeśli obawiasz się, że nie znasz języka polskiego – także nie ma się o co martwić – dobierzemy ci partnera/partnerkę polskojęzyczną. To będzie wyzwanie dla Was!
Na mecie czekać będą na Was atrakcyjne nagrody ufundowane przez Abiekt.pl i Lambdę Warszawa.
Zarezerwuj czas w niedzielę po południu, załóż wygodne buty i ruszaj z nami odkrywać QueerWarsaw!
Wszelkie informacje potrzebne do gry będą dostępne w języku angielskim, przewidywany czas zabawy to 3 godziny.

niedziela, 20 czerwca 2010

Rzeczywiśćie śmieszno-strasznie

Abiekt na swoim blogu pisze o dziwacznym ogłoszeniu na Gejowie. Chętni poszukują współlokatora, ale… nie obnoszącego się ze swoją seksualnością, nie biegającego z flagą po mieście, męskiego, no i otwartego. Naprawdę trzeba być otwartym, żeby się skusić na takie ogłoszenie. Ma rację Szot, że to śmieszno – straszne i bije z tego ogłoszenia zinternalizowana homofobia. Ja nie jestem chyba wystarczająco otwarty na taką głupotę, ponieważ jak widzę takie ogłoszenia otwiera mi się scyzoryk w kieszeni. Niestety u mnie w Sochaczewie takich gejów jest na pęczki. Mówią, że nie chcą obnosić się ze swoją seksualnością (cokolwiek to znaczy ?!!!) a na Fellow są chętni pokazać i fiuta i tyłek, byleby twarzy nie było widać. To mnie zdumiewa – nie wstyd im pokazać dupy a wstyd twarzy. Może u niektórych dupa lepsza od twarzy, a i nie widzę nic zdrożnego w pokazywaniu tyłka, ale poważnie mówiąc mierzi mnie konspiracja twarzy, kiedy się reklamuje same genitalia. No i co w ogóle jest obnoszenie się z seksualnością?! Definiowanie tego przez niektórych jest dla mnie zatrważające. Jak widać na przykładzie fellow można się obnosić nawet z fiutem i dupą, ale nie można mówić wśród nie-gejów ani o swoim chłopaku, ani o związku, ani nawet skomentować pośladków przystojnego chłopaka. Moje koleżanki z pracy mogą debatować nad tyłkiem klienta i się nie obnoszą, sąsiedzi płci męskiej paradują ze swoimi kobietami pod moim oknem i tez się nie obnoszą, faceci w pociągu opowiadają na cały głos jak wyrywali laskę w weekend i się nie obnoszą. Ale wg wielu osób, które znam jak ja mówię, że mój Marcin wczoraj skosił trawnik to się obnoszę. Kiedy mówię, że idę na gay pride też się obnoszę. Mam wrażenie, że w mniemaniu nie tylko licznej grupy heteryków, ale i – o zgrozo – gejów tylko gej może się obnosić z seksualnością, a heteryk już nie, choć sam fakt posiadania żony czy dziewczyny i publiczne pokazywanie się z nią lub mówienie o tym jest przecież takim samym przejawem seksualności jak w przypadku homoseksualnych mężczyzn mówiących o swoich facetach. Nie wspomnę już o posiadaniu dziecka! To dopiero przejaw seksualności. Chce mi się wyć kiedy słyszę niektórych moim znajomych, którzy w ich mniemaniu są tacy normalni bo nie obnoszący się tzn. obnoszący się, ale tam gdzie wg nich powinni, czyli na Gay Romeo i w klubie w Warszawie, gdzie mogę się lansować w nowych ciuchach z Ha-eMu, jak byłyby co najmniej od Versace. Zawsze myślałem, że to kwestia małomiasteczkowości Sochaczewa czy Grodziska Maz., skąd pochodzę, ale teraz wiem, że nie ma to żadnego znaczenia. W Wawie jest dokładnie tak samo. I to jest też przerażające, bo nawet nie ma gdzie uciec od tej nienormalności.

Abiekt odnosi też do nagrody dla Jarugi-Nowackiej i proponuje Hartmana na laureata. Dla mnie to bardzo rozsądna propozycja. Ale my Polacy tak kochamy trupy. I jakie to bezpieczne. Już nic nie powie, nic nie zrobi, nie skrytykuje, nie zmieni zdania, więc jakby nie spojrzeć martwy laureat to idealny laureat.