Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wery fany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wery fany. Pokaż wszystkie posty
sobota, 29 grudnia 2012
Agata Kwiatkowska - Prawa człowieka po polsku
Grudzień to nie tylko miesiąc wszechobecnych śledzików i nieopanowanego konsumpcyjnego szału, ale również Światowy Dzień AIDS, Międzynarodowy Kongres Praw Człowieka i Festiwal WatchDOCS. Mam nieodparte wrażenie, że im bardziej stajemy się europejscy i nowocześni, tym temat praw człowieka staje się dla nas niszowy i niezauważalny. Bo czym jest głód, współczesne niewolnictwo czy AIDS w obliczu Smoleńska?
W tym roku Polskę, a dokładnie Uniwersytet Jagielloński spotkał wyjątkowy zaszczyt organizacji światowego Kongresu Praw Człowieka. Lista noblistów i profesorów, którzy potwierdzili swoją obecność - imponująca. Było mi niezwykle miło, kiedy dowiedziałam się, że będę miała okazję prezentować organizację, w której pracuję.
Jakże na wyrost była ta moja radość.
Pierwszy kubeł zimnej wody: przemówienie otwierające całą imprezę. Lech Wałęsa w charakterystyczny dla siebie „ludzki sposób” stwierdził, że same prawa człowieka nie są wystarczające i potrzebna jest ich moralna legitymizacja, którą jest filozofia chrześcijańska – na sali słychać było odgłos aprobaty. Rozejrzałam się dookoła siebie - ku mojemu zaskoczeniu najlepsze miejsca na auli zajmowali duchowni. Zdesperowana szukałam wzrokiem kogoś, kto podziela moje zdziwienie i niesmak. Eureka, w ostatnim rzędzie spotkałam wzrok tak samo zmieszanych jak ja ludzi, którzy szykowali się do wyjścia. To byli Amerykanie i Australijczycy, którzy jak się potem okazało dali się nabrać tak samo jak ja.
Przeglądam kilkudniowy program konferencji, codziennie msza. Pytam w informacji, czy to nie jest jakaś pomyłka, przecież to jest impreza międzykulturowa, gdzie zaproszeni są ludzie z różnych części świata o różnych wyznaniach? Otrzymuję informację, że msza nie jest przecież obowiązkowa. Uff, już się bałam.
Nie będę opisywać, jakie oczy robili ludzie, kiedy opowiadałam im o liberalizacji polityki narkotykowej i uczeniu w szkołach o antykoncepcji, bo to trzeba byłoby zobaczyć. Młoda dziewczyna wyszła w połowie, mówiąc że to obraża jej uczucia religijne, a inna zapytała, po co zajmujemy się narkotykami skoro w Polsce tego problemu nie ma.
Nie poddawałam się. Przeglądając program, znalazłam bardzo ciekawe wystąpienie Tiffany Jones z University of New England (Australia), która opowiadała o swoich badaniach nad prawami studentów GLBTIQ. Świetne badania i bardzo ciekawe wnioski. Czas na pytania z sali. Młody chłopak, elegancko ubrany podnosi rękę. „Proszę pani, jestem studentem prawa UJ, młodym konserwatystą, mam do pani takie pytanie, gdzie jest Pani granica? Czy zoofile i pedofile też wg pani powinni mieć swoje prawa?”.
Tiffany na początku nie zrozumiała w ogóle kontekstu i złośliwości samego pytania…
Na koniec wybrałam się na sesję przygotowaną przez Czerwony Krzyż, gdzie dwóch wojskowych Wiesław Rusin i Maciej Ciborowski rozwodziło się nad tym, jak brzydkim i bezwartościowych krajem jest Afganistan.
Miałam szczerze dość. Nie spodziewałam się, że najgorsze jeszcze przede mną.
Kongres rozpoczął się w czwartek, w niedziele zabrano nas do Auschwitz. Pierwsza część dnia to była wizyta w obozie, później Synagoga w Oświęcimiu i spotkanie z władzami miasta. Na koniec dnia uroczysta debata o mulitikulturalizmie – m.in. prof. Zoll, prof. Stankowski, prof. Hommelhoff, prof. Wieruszewski. O referat poproszony został również młody Belg, dr Jacob Cornides, prawnik zajmujący się prawami człowieka. Rozprawa o wiarygodności praw człowieka w dzisiejszych czasach. No i się zaczęło. Prelegent wyraził swój potępiający stosunek wobec mniejszości seksualnych, pytając retorycznie „czy zwierzętom też mamy nadawać prawa?”, potem płynnie przechodząc do wyższości prawa naturalnego, którego podłożem jest chrześcijaństwo i wszelkie wynaturzenia są sprzeczne z zasadami antropologii. Sala nie wytrzymała, Amerykanie zaczęli gwizdać, Australijczycy skandować, część ludzi ostentacyjnie wychodzić, manifestując swój sprzeciw wobec jego wystąpienia. Rozpętała się pełna nietolerancji, agresji i żalu dyskusja.
Zapytałam Dr Sev Ozdowskiego, pomysłodawcę całego Kongresu, czy coś takiego zdarzyło się już wcześniej. Miał posępną minę. To pierwszy raz, wcześniej nie było takich incydentów.
Organizatorzy zamietli całą sprawę szybko pod dywan. Na stronie UJ wspaniała relacja fotograficzna, międzynarodowi goście, msza odprawiona przez Kardynała Dziwisza, uroczysta kolacja w Radissonie. Pozazdrościć, impreza na europejskim poziomie…
piątek, 2 listopada 2012
Terlikowski oddaj kasę
"Tak, jestem gotów oddać te pieniądze (a nawet lokal Frondy i jej dotacje), ale pod jednym warunkiem. Najpierw musicie sprawić, że dziecko Agaty, które zginęło na skutek waszych działań, waszych kłamstw i oszczerstw, odzyska życie" - pisze Tomasz Terlikowski w odpowiedzi na dzisiejszy tekst Wojciecha Maziarskiego "Terlikowski, oddaj kasę!", w którym oskarża Terlikowskiego o przyczynienie się do łamania praw człowieka w Polsce. Odpowiedź Terlikowskiego przygnębia. Łatwo o taki gest, gdy się wie,że warunek jest nie do spełnienia. Terlikowski pomylił się o kilka wieków, w średniowieczu pasowałby jak trza! Zacietrzewiony wyraz twarzy, cedzenie przez zaciśnięte zęby - ot kwintesencja karykatury katolika i katolicyzmu. Kiedy słucham Terlikowskiego trudno nie odnieść wrażenie, że ten człowiek jest zaburzony psychicznie. Mam wrażenie, że chamstwo i prymitywizm które wyziera z jego postawy życiowej to objaw choroby. Jako ciekawostka fragment z bloga Terlikowskiego z ubiegłego roku:
"01.11.2011 10:25 37
Łańcuch pokoleń
5.15 pobudka. To moja najstarsza córka oznajmiła, że już pora jechać na groby. Argument, że jest ciemno w ogóle jej nie przekonał. Wstałem dwadzieścia minut później. I tak zaczął się jeden z najpiękniejszych dni w roku. Uroczystość Wszystkich Świętych.
W samochodzie odmawialiśmy różaniec za babcie i dziadków (a w zasadzie dla niej to za pradziadków i prababcie). Potem jeszcze o brzasku, gdy alejki cmentarza oświetlały głównie znicze i lampy szliśmy na grób jednej z prababci. Marysia od początku domagała się, by zapalić też znicz na pustym grobie. Wspólnie modliliśmy się uzyskując odpust. A na koniec tego niesamowitego poranka jeszcze msza święta, z mocnym kazaniem."
No i co? Na mój ogląd wymaga to interwencji lekarza specjalisty.
sobota, 12 listopada 2011
czwartek, 28 kwietnia 2011
środa, 6 kwietnia 2011
Debilizmy codzienności
Związek Podhalan chce, aby w godle naszego państwa znalazł się krzyż. Prezes Motor Grelok przyznaje, że przygotowania do złożenia takiego wniosku były czynione już od jakiegoś czasu. Maciej Motor Grelok zapowiada, że wniosek o zmianę wizerunku godła zostanie podjęty podczas lipcowego zjazdu górali w Ludźmierzu i w Zakopanem.
Ja proponuję iść dalej. Jak już mamy tonąć w nonsensach to z rozmachem. A zatem moje propozycje:
- Zrezygnujmy z orła i umieśćmy w godle krzyż w koronie!
- Ukrzyżujmy orła!
- Dodajmy orłu twarz JPdwa i wąsy Małysza!
- Domalujmy w prawym skrzydle złote kropidło a w szponach dwie kremówki!
- Na krzyżu umieśćmy przybitego faceta w wieku ok. 33 lat, a pod nim oscypek i ciupagę!
A zamiast hymnu proponuję beczenie baranów! Jeszcze jakieś propozycje? Jak tak dalej laicyzacja będzie postępowała w Polsce jak dotychczas to w niedalekiej przyszłości wszystko będziemy robić w kształcie krzyża, nawet g... tzn. kupkę.
Ja proponuję iść dalej. Jak już mamy tonąć w nonsensach to z rozmachem. A zatem moje propozycje:
- Zrezygnujmy z orła i umieśćmy w godle krzyż w koronie!
- Ukrzyżujmy orła!
- Dodajmy orłu twarz JPdwa i wąsy Małysza!
- Domalujmy w prawym skrzydle złote kropidło a w szponach dwie kremówki!
- Na krzyżu umieśćmy przybitego faceta w wieku ok. 33 lat, a pod nim oscypek i ciupagę!
A zamiast hymnu proponuję beczenie baranów! Jeszcze jakieś propozycje? Jak tak dalej laicyzacja będzie postępowała w Polsce jak dotychczas to w niedalekiej przyszłości wszystko będziemy robić w kształcie krzyża, nawet g... tzn. kupkę.
Etykiety:
Wery fany
czwartek, 3 marca 2011
sobota, 15 stycznia 2011
Peron 5
Ubawiłem się nieziemsko czytając dziś o peronie 5 na katowickim dworcu. Wściekli podróżni błąkają się od miesiąca po dworcu, bezskutecznie go szukając, bo w Katowicach od zawsze były tylko cztery perony. Gdzie jest zatem peron 5? Odpowiedź absurdalna, ale dla mnie jako mieszkańca Polski jakoś nie zadziwiająca. Peron 5 jest kilkaset metrów od dworca! Wychodząc z podziemia za peronem 4 trzeba tylko pójść ulicą Kościuszki w dół, później przejść na drugą stronę ulicy Wojewódzkiej i dalej chodnikiem wzdłuż budynku kina Rialto. Następnie skręcić w lewo i drogą prosto dochodzi się do celu. Dojście z dworca trwa jedynie 7 minut. Ale przy spóźnienaich pociągów w tym kraju to i tak jak mgnienie oka.
Jak dojść na peron 5 katowickiego dworca PKP
Załadowane przez: gazeta_katowice. - Odkryj nowe wideo z podróży i przygód.
Jak dojść na peron 5 katowickiego dworca PKP
Załadowane przez: gazeta_katowice. - Odkryj nowe wideo z podróży i przygód.
Etykiety:
Out of category,
Wery fany
środa, 6 października 2010
wtorek, 7 lipca 2009
czwartek, 2 lipca 2009
niedziela, 28 czerwca 2009
poniedziałek, 22 czerwca 2009
sobota, 20 czerwca 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)




